Zanim przejdę do głównego wątku, powywnętrzam się nad własną krzywdą ;) Trochę mnie bowiem zaskoczyły reakcje na mój poranny post. Poważny nie był, tag NDS ZDR miał. Zawierał moją własną, świeżo stworzoną teorię, świeżo zasłyszany dowcip dobrze ją uzupełniał. To, że okazał się niezbyt świeży, to nie zbrodnia. To, że post wisiał długo na SG, to nie moja wina i nie moja intencja. Więc po co się na mnie wywnętrzacie?
Wielu zwłaszcza nowych salonowiczów nie zauważa, że Salon to serwis blogowy, a nie portal z mądralińskimi artykułami. Rok temu wiele pretensji do "czerwonych" brzmiało: wieszacie artykuły zamiast blogować. Blogiem wyrażam siebie, a nie odpowiadam na zapotrzebowanie społeczne. Pytanie więc, po co coś wieszam, jest retoryczne.
Nie znaczy to, że wszystko jedno, co wisi na SG, w którym jej miejscu, jak długo. Nie chcę wszczynać wielkiej dyskusji, co admini mają tam wieszać, zwłaszcza na czołówce. Ale proponuję - dopóki nie ma nowego Salonu z ponoć półautomatycznym wyborem postów na SG - uznać jedną zasadę mówiącą, czego nie należy zdejmować z SG.
Wieczorem, około 21.55, pojawił się tam post divipteri o Sawickiej. Dla jasności: post, który do mnie słabo przemawia. Ale to bez znaczenia, bo żadnych zasad nie narusza, tezy są jasne, a efekt... spójrzcie sami: w 70 minut - 95 komentarzy!
Pobieżna obserwacja Salonu upoważnia mnie do postawienia tezy, że post zbierający jeden komentarz na minutę, lub więcej, oczywiście w dłuższym niż kilka minut okresie, to lokomotywa salonowa. Taki nie powinien spadać z czołowki SG nawet, jeśli adminom wydaje się, że pojawiło się coś fajniejszego. Bo może im się wydaje. Chyba, że stało się coś nowego i superważnego, a ten post nowości dotyczy.
Po 70 minutach, ok. 23.05, post divipteri został zastąpiony na czołówce przez mój post na ten sam temat. Spadł "tylko" na drugie miejsce, z lewej strony w drugim rzędzie, ale prędkośc przyrastania komentarzy natychmiast spadła kilkakrotnie.
Nie chcę się tu samobiczować ani wołać o lincz na adminach. Proponuję tylko: kiedy coś naprawdę dobrze ciągnie, nie zdejmować. Niech wisi, dopóki ciągnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)