Do dziś nie wierzyłem, że skład speckomisji wywoła taką burzę. Zastępczą oczywiście, bo rzecz jest bez praktycznego znaczenia. PiS bez śladu bólu mółgby odpuścić walkę o skład 3:2:1:1, PO równie dobrze mogłaby się na taki skład zgodzić. Nawet absurdalnie rozbudowana przez PiS do 9 osób komisja w zeszłej kadencji jakoś pracowała.
PiS walczy o parytety, które w poprzedniej kadencji traktował czysto instrumentalnie. PO dowodzi, że proporcje nie są proporcjami. Małe kluby zapewniają, że parytet jest tożsamy z obecnością. Wszyscy zaś zapominają, że komisja ds. służb specjalnych miała mieć szczególny charakter, w którym pierwotnie nie było wcale mowy o proporcjach.
Bo nie o to chodziło. Arytmetycznie rzecz jest oczywista: gdyby zacząć od d*-strony - klub LiD jest prawie dwa razy większy od PSL, nie powinien więc się godzić na taką samą reprezntację. Najskromniejszy w miarę reprezentatywny skład tej i każdej innej komisji to 46 osób: 21 z PO, 17 z PiSu, 5 z LiDu i 3 z PSL. Żadna jednak nie jest tak liczna - oznaczałoby to sprowadzenie idei sejmowych komisji do absurdu.
Szkoda, że fatalnie spisuje się marszałek. Toleruje padające z obu stron "pytania", które pytań nijak nie przypominają, a z tematem nie mają kompletnie nic wspólnego. Pozwala na nagminne łamanie regulaminu już na wstępie. Zły znak.


Komentarze
Pokaż komentarze (69)