Otwierając wczoraj w Kielcach rok akademicki Pan Prezydent mówił o wadze nauki. Dziś widocznie uznał, że najlepiej będzie, gdy sam, publicznie, udzieli nam lekcji. Na początek Lech Kaczyński zabrał się za prawo konstytucyjne.
Zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej jestem zwierzchnikiem Sił Zbrojnych i nie zamierzam traktować tej funkcji jako funkcji formalnej. Nie jest formalna, chociaż realizowana jest za pomocą ministra obrony narodowej - takie słowa prezydenta podczas 15-lecia 1. Pułku Specjalnym Komandosów w Lublińcu przytacza PAP.
Lech Kaczyński zapowiedział nominacje szefa Sztabu Generalnego i dowódcy Wojsk Lądowych. To jego decyzje: "Chciałbym, żeby to było jasne dla wszystkich (...). Mówię o sprawach oczywistych, dla każdego kto zna Konstytucję Rzeczypospolitej, kto zna najważniejsze ustawy (...), ale ostatnio się zdarzało tak, że nabieram wątpliwości, czy wszyscy znają funkcję prezydenta jako zwierzchnika Sił Zbrojnych, dlatego o tym dzisiaj wspominam".
Natychmiast nabrałem podejrzeń, ale niesłusznie. Zajrzałem do Konstytucji. Tak, to wyłączna kompetencja prezydenta, bez obowiązku choćby konsultacji z ministrem. Po co zatem te słowa? Przecież mówię: prezydent udziela nam korepetycji.
PS. Sobota, 1.35. Napisałem, w tonie raczej lekkim, notkę o kolejnym przejawie polskiego folkloru politycznego na linii prezydent-rząd. Rozpętała się dyskusja, czy raczej wyścig, kto najlepiej obrzuci błotem W. Bartoszewskiego. Salon świadczy o sobie.


Komentarze
Pokaż komentarze (118)