Cała Polska wstrzymała oddech. Takie przynajmniej wrażenie sprawiają niektóre portale. Są nawet takie, które od rana ciągną relację na żywo. Kolejnymi "wydarzeniami" są tam kolejne wypowiedzi bardziej lub mniej zorientowanych uczestników sporu Drzewiecki-FIFA/UEFA/PZPN.
W piątek wieczorem rozmawiałem na antenie z sekretarzem generalnym PZPN Zdzisławem Kręciną. Był wyraźnie zmęczony dniem, ale dawał sobie radę zupełnie dobrze, dopóki zadawałem standardowe pytania.
Zaniemówił jednak, gdy zagadnąłem o Trybunał Konstytucyjny. Bo PZPN, z własnej inicjatywy lub na prośbę Blattera czy Platiniego, powinien był tam uderzyć już dawno. Skoro ustawa pozwala na niedopuszczalną, zdaniem piłkomakerów, ingerencję państwa w związek, trzeba było ją zaskarżyć do TK. W razie zaś niekorzystnego werdyktu - żądać rozmów z rządem. Teraz, gdy Trybunał Arbitrażowy zgodnie z ustawą wprowadził do PZPN kuratora, jest jakby trochę po herbacie.
Chyba, że teraz rząd częściowo ustąpi - na co się jakby zanosi - i znów zobaczymy czarno na białym, czyje prawo górą.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)