Centrum Informacyjne Rządu informuje (za PAP): Premier Donald Tusk osobiście zaangażował się w sprawę polskiego inżyniera uprowadzonego 28 września br. w Pakistanie. Szef polskiego rządu odbył rozmowę telefoniczną z premierem Pakistanu Yousufem Raza Gilanim, który przekazał mu najnowsze ustalenia w sprawie porwania polskiego obywatela. W trakcie rozmowy Donald Tusk przekazał wyrazy solidarności premierowi Pakistanu w jego walce z terroryzmem. Zaoferował mu także wszelką pomoc, która w ocenie władz Pakistanu mogłaby przyczynić się do uwolnienia uprowadzonego Polaka.
Ponadto premier zapewnił dziś stoczniowców ze Szczecina, że zrobi wszystko, aby mogli oni nadal produkować statki. Może myślał o żaglowcach. Najlepiej sprzedają się te o długości ok. 20 cm, cenie do 30 zł, umieszczone w stylowej butelce.
Wiem, napiszecie, że rząd i Tusk mają nas natychmiast ratować przed kryzysem gospodarczym. Tu nie ma zgody: najlepsze, co mają dziś do zrobienia władze kraju takiego, jak Polska - to unikać ruchów wzmagających panikę. Polska i tak nie będzie w stanie sama wiele zdziałać, jeśli coś u nas tąpnie.
To rzekłszy - wyznam, że w kontekście porwanego, stoczni oraz innych postów moich dzisiejszych - mam głębokie poczucie, że rząd i premier w piętkę gonią. PS. Prośby na dziś: (1) kto pamięta lub zna link, jak długo wytrwał w PZPN kurator od ministra Lipca? (2) Kiedy Jan Tomaszewski zdążył zapisać się do PO, że już się wypisuje? ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (15)