Nie wiem jeszcze, co o tym myśleć. Wiem, że to, co powiedział przed chwilą Adam Giersz, szef gabinetu politycznego ministra sportu - częściowo przeczy naszym wcześniejszym wyobrażeniom o kapitulacji rządu wobec ultimatum FIFA.
Całe szczęście, że wraz ze mną był w studio Andrzej Janisz z redakcji sportowej PR. Coś mi bowiem mówi, że sam nie miałem w sobie energii i wiary w sukces, by równie skutecznie przycisnąć Giersza i wydusić z niego w punktach zamiary rządu.
Jeśli - podkreślam - jeśli Giersz wie, co mówi, to zamiary te są takie:
1. Zbiera się "niezależna komisja wyborcza", uśpiona od półtora roku, i zabiera się do energicznej pracy. Wtedy minister wycofuje (skrót myślowy) kuratora.
2. Minister nie wycofuje drugiej części wniosku do Trybunału Arbitrażowego - o zawieszenie Zarządu PZPN.
3. Minister liczy, że Trybunał zawiesi Zarząd, a wtedy pełnię władzy w PZPN, do wyborów, przejmie - zamiast kuratora - wspomniana komisja z Gierszem w składzie.
Co na to FIFA? Cóż to za gra? Rząd już tej wojny nie wygra - ale najwyraźniej gra dalej. Czy tylko w celach piarowskich, czy naprawdę liczy na wymierne efekty?


Komentarze
Pokaż komentarze (11)