Premier zajął mi kilka minut, by zapewnić: chcemy ludziom oszczędzać udręki, czasu i pieniędzy - październik miesiącem oszczędności. Stąd ofensywa rządu na Sejm - 140 projektów ustaw (uwierzę, gdy zobaczę) w 4 pakietach.
Pakiet 1: Upraszczamy przepisy w wielu dziedzinach życia, a uproszczenia te dotkną w sensie pozytywnym każdego obywatela - rzekł Donald Tusk. Chciałbym poczuć się dotknięty w sensie pozytywnym, ale parę propozycji, o których Tusk wspomniał - znam od dawna. Podobają mi się, ale są drobne i nieliczne. Gdyby Sejm je dostał wczesną wiosną, mogłyby już obowiązywać.
Pakiet 2: Społeczny, w tym emerytalny, w tym pomostówki: wymagały odwagi - inni jej nie mieli, rzekł Tusk. Tu go popieram. Ale odważna jest też propozycja reformy wypłat emerytur, którą poprzeć trudno. O tym premier zapomniał.
Pakiet 3: Ustrojowy - Tusk obiecał nowy podział kompetencji wojewoda-samorząd wojewódzki oraz zakaz kandydowania prawomocnie skazanych. Ależ to duperele! A Polska ma niewydolny system legislacji, przestarzałą strukturę państwa...
Pakiet 4: Gospodarka, finanse publiczne: premier spełni nasze marzenie o jednym okienku przy rejestracji firmy. Cool. A struktura budżetu, marnujące kasę agencje?
Rząd ma 327 dni. Na razie się wyzłośliwiam. Na poważniejsze porównanie PiS-PO czekam do wiosny. PiS w miarę spokojnie rządziło od listopada 2005 do maja 2007, więc gdy PO też będzie miała za sobą 18 miesięcy, od biedy będzie można pokusić się o porównanie. Ale coś mi się widzi, że podobieństw będzie więcej niż różnic.


Komentarze
Pokaż komentarze (41)