Lech Kaczyński dość umiarkowanie korzystał dotąd z prezydenckich prerogatyw, by ingerować w legislacyjne wysiłki PO-PSL. W tym roku zawetował dwie ustawy, pięć zaś wysłał do Trybunału Konstytucyjnego. Dodam, że żadnej z tych ustaw nie można nazwać przełomową, bo takowej ten parlament jeszcze nie uchwalił.
Idzie nowe. Parę dni temu prezydent stanowczo zapowiedział weto do pakietu ustaw zdrowotnych, choć Sejm ma głosować nad nim za miesiąc. Dziś zaś na zjeździe "Solidarności" - nie czekając nawet na oficjalną prośbę związku - ogłosił, że zawetuje emerytury pomostowe, które ledwo tydzień temu dotarły do Sejmu i czekają na I czytanie. (Poprawione dzięki Grzegorzowi P.)
Realizując te groźby Lech Kaczyński zapewni Platformie najprostsze wyjaśnienie, czemu jej rząd nie zrealizował obietnic. Może nawet pozwoli jej wygrać następne wybory i potwierdzi opinię, że największym wrogiem braci Kaczyńskich są oni sami.


Komentarze
Pokaż komentarze (31)