Mamy jasność: nic się nie wyjaśniło. Po konferencji prasowej Pana Premiera oraz Prawie Połowy Rządu o Ogromnie Ważnych Sprawach, Które Będą Omawiane Na Radzie Europejskiej w Brukseli - mógłbym poprzestać na notce o ropie.
W sprawie składu delegacji Donald Tusk ograniczył się do informacji, że dziś raczy spotkać się z prezydentem, by namawiać go do rezygnacji z wyprawy do Brukseli. Dlaczego to tak istotne - tego się nie dowiedziałem. Liczyłem zaś na potwierdzenie lub zaprzeczenie porannych słów Radka Sikorskiego, iż jeśli poleci prezydent, to przy stole zabraknie miejsca dla Jacka Rostowskiego. Miałoby to oznaczać Duże Osłabienie Siły Negocjacyjnej Polskiej Delegacji, bo mowa będzie o kryzysie, więc minister finansów jest niezbędny. Strasznie, strasznie chciałbym więc wiedzieć, co takiego mamy w tej mierze wynegocjować od reszty Unii. Ale nic z tego.
Pointa konferencji jest jasna: zdaniem Tuska Piotr Kownacki wciąż kłamie. Oto nie dość, że wczoraj powiedział, iż premier z prezydentem rozmawiali przez telefon. Dziś wycofał się, przepraszał Tomasza Arabskiego za ten Straszny Afront, rzekł jednak, że prezydent próbował się dodzwonić do premiera - bez skutku.
Bez śledźkomisji się nie obejdzie. Każdy pokaże billing i wyjdzie na jaw, kto umie z komórki korzystać i może nawet esemesa napisać, a kto ani, ani. No i chyba jasne, że jak już tego się dowiemy, to zrozumiemy, komu do Brukseli, a komu do szkoły.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)