Nie podzielam opinii, że Trybunał Konstytucyjny jest do bani. Od paru lat istotnie nie przepadam za jego orzecznictwem, ale staram się je szanować. Czasem jednak TK sam sobie strzela w stopę i nic dziwnego, że opinie o nim bywają, jakie bywają.
13 marca 2006 Sejm powołał śledźkomisję "bankową". Dwa miesiące później PO zaskarżyła uchwałę Sejmu do TK twierdząc, że zakres prac jest zbyt szeroki. Sędziowie po dalszych czterech miesiącach - 22 września - podzielili tę opinię.
11 stycznia 2008 Sejm powołał śledźkomisję "naciskową". Miesiąc później PiS zaskarżyło uchwałę Sejmu do TK twierdząc, że zakres prac jest zbyt szeroki. Dziś TK ogłosił, że werdykt wyda 26 listopada. Ponad 9 miesięcy po wniosku.
Duperela? Owszem. Ale trudno dziwić się zarzutom, że Trybunał zwleka, by komisja - być może wbrew Konstytucji - jeszcze sobie poprzesłuchiwała.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)