Media i politycy zgodnie przekonują nas, że z każdego problemu - nawet naprawdę ważnego - da się zrobić kabaret. To już nie zaskakuje, ale wciąż boli. Zwłaszcza, gdy chodzi o coś, co w mojej opinii jest w Polsce kompletnie zabagnione - o prawo promujące i wzmacniające rodzinę.
Skromnym krokiem naprzód jest obrabiany teraz w Sejmie rządowy projekt wydłużenia urlopów macierzyńskich - do 22 tygodni, jeśli pamiętam. Oto jednak posłowie Platformy uznali, że ich własny rząd coś pominął. Napisali poprawkę, którą mają zgłosić w tym tygodniu. Prawo i Sprawiedliwość już oświadczyło, że ten epokowy pomysł poprze. Reszty zatem nie pytamy, bo po co.
W myśl tego rozwiązania już w 2010 roku pojawi się w polskim prawie insytytucja "urlopu tacierzyńskiego". Wiem, okropne słowo, ale się niestety przyjęło. Ojciec dziecka urodzonego w 2010 mógłby z tej okazji wziąć aż tydzień płatnego urlopu. Od 2011 byłyby to dwa tygodnie. Przysługujące jednorazowo, jak macierzyński.
Pal diabli ten śmieszny wymiar czasowy urlopu. Paranoja polega na tym, że w myśl projektu urlop ma przysługiwać tacie - i tylko jemu. Można go wykorzystać albo nie - nie można oddać żonie. Państwo lepiej wie, kto, kiedy, w jakim wymiarze ma wychowywać dzieciaka, a jak się nie podoba, to won do Szwecji.
Pisałem już o tym, piszę dziś, pisać będę. Znam małżeństwa, które najczęściej z przyczyn finansowych - ale bywało też inaczej - decydowały, iż dzieckiem zajmie się on, bo ona ma świetną pracę, lepiej zarabia, lub po prostu oboje tak wolą. Proszę mi nie wymachiwać logistyką - dowiezienie dziecka do mamy na karmienie, nawet kilka razy dziennie, nie jest problemem, gdy się chce.
Powiecie, że to wyjątki? Że 2/3 polskich ojców dorasta do swej roli, gdy dziecko jest dorosłe, albo nie dorasta nigdy? Może. Czy to znaczy, że prawo ma utrwalać ten schemat? Propozycja poselska sprawi, że nieliczni zrezygnują z urlopu w obawie o miejsce pracy, nieliczni wykorzystają urlop, jak należy. Większość zaś uzna - i słusznie - że państwo właśnie zaleciło, by zwyczajowe chlanie z kumplami z okazji narodzin potomka wydłużyć ze standardowych dwóch - do dziewięciu dni.


Komentarze
Pokaż komentarze (35)