Poprzednio z premedytacją, złośliwie opisałem efekty RE jako zerowe. Jasne, zawsze jest jakiś efekt. Ten podobno dla Polski najważniejszy brzmi: Unia jednogłośnie przyjmie pakiet klimatyczny - Polska zagwarantowała sobie prawo weta.
Tak mówi premier Donald Tusk, potwierdza prezydent Lech Kaczyński, a nawet prezydent Nicolas (Nicolas, Nicolas, nie François, Nicolas) Sarkozy. A ja, głupi, nie rozumiem. Technicznie ma to wyglądać tak - powiadają źródła w UE:
1. Szczyt UE w grudniu jednogłośnie podejmie decyzję polityczną.
2. Na tej podstawie w styczniu, na szczeblu ministrów, przyjęty zostanie pakiet - zgodnie z regułami UE, a więc kwalifikowaną większością głosów.
Zapraszam do dyskusji o tym, co może się zdarzyć z pakietem pomiędzy (1) i (2). Bo jeśli nic - to po co taki tryb? Czy może znów się czepiam i nie widzę sukcesu?
Mam wszakże wrażenie, że uzyskaliśmy słowo honoru. Może to coś. Ja wolę papier. PS. Inaczej mówiąc: w grudniu, podczas deklaratywnego uzgadniania pakietu, duet Donald Tusk - Lech Kaczyński będzie miał prawo veta. W styczniu, podczas przyjmowania treści pakietu, minister gospodarki - wicepemier Waldemar Pawlak będzie miał Niceę (było: Joanninę, za błąd przepraszam).


Komentarze
Pokaż komentarze (41)