Skrobnąwszy Ważny i Poważny Post o Lechu Wałęsie, zamierzałem resztę soboty przespać i przebalangować. Gdy jednak zerknąłem na onet, nie oparłem się chęci kliknięcia sensacyjnego tytułu (tvnowskiego zresztą). Nie znalazłszy zaś niczego, czego bym wcześniej nie wiedział, zajrzałem na s24. A tu okazało się, że Śmigło napisał już wszystko, co było do napisania na ten temat.
Piszę więc, by dać wyraz zaskoczeniu, że po raz pierwszy od debiutu Piotrka w s24 zgadzam się z jego postem niemal od początku do końca. Jest sobota, premier się dziś prezydentowi nie odszczeknął, prezydent nie prosił o żaden samolot, biedne media muszą się czymś zająć, gdy nawet w piłce nożnej nic się nie dzieje.
Mam tylko jedną uwagę: dziennikarskie oburzenie, gdy ktoś odgrzewa stary kotlet - przypomina filozofię Kalego. Dzisiejsza sensacja "Polski" średnio mnie rusza. Bardzo się złoszczę wtedy, gdy ktoś - chwaląc się newsem - pisze o czymś, o czym ja sam kiedyś pisałem. Gdy ktoś mnie ukrać newsa, to zły uczynek.
Od lat mam, i mieć już pewnie będę do końca życia, uczulenie na Eureko. OK, nie byłem jedynym, ale jednym z nielicznych, którzy już 10 lat temu dawali wyraz podejrzliwości wobec inwestora, który wylazł z krzaków i "kupił" PZU. Jeszcze wcześniej wspominałem o równie osobliwej transakcji "kupna" Banku Gdańskiego przez BiG prezesa Bogusława Kotta. Bez wnikania w szczegóły, bom śledczym nie jest, ale sama powierzchowność obu przejęć była wystarczająco osobliwa.
Jednak Eureko stało się w oczach większości mediów obrońcą polskości banków, gdy wraz ze znanym patriotą i działaczem demokratycznym, prezesem Kottem, stojącym już na czele BiG-BG, skutecznie (choć bezprawnie) zablokowało wrogie przejęcie owego banku przez Deutsche Bank. Media i politycy od lewej do prawej zgodnie chwalili odsiecz Gdańską i potępiały wrogie przejęcie, jakby był to przejaw agresji zbrojnej, a nie normalnej praktyki biznesowej.
Potem jakoś się mediom odmieniło, dziś Eureko to wróg. Ale DB jakoś pomóc nie chce. Zresztą sam ma kłopoty. A Eureko? Kto ma PZU, ten się sam wyżywi...
PS. Zajrzałem jeszcze raz POD post Śmigły. Dobrze, że napisałem, iż zgadzam się z "prawie wszystkim", nie podpisałbym się bowiem np. pod ostatnim zdaniem 3. akapitu jego tekstu - o Sumlińskim i Pietrzaku. Ufam jednak, że zrozumiecie, iż chodzi mi o wywód Piotrka dotyczący sensacyjności tekstu w Polsce.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)