Media w USA mają ubaw. John McCain zwrócił się z prośbą do niejakiego Witalija Czurkina o finansowe wsparcie kampanii. Chodziło, głupstwo, o dowolną kwotę z przedziału domkniętego $35 - $5000.
Jeśli będę miał zaszczyt nadal Panu służyć, obiecuję: Ameryka, jej potęga, jej idee, jej przyszłość - będą zawsze dla nas najważniejsze - ten urywek listu, we własnym przekładzie, przytaczam za Reuterem.
Pan Czurkin, skądinąd ambasador Rosji przy ONZ, pożałował kasy. Sztab McCaina przeprosił za błąd na liście mailingowej. Sprawa zamknięta. Próba złamania ordynacji (zakaz finansowania kampanii z zagranicznych źródeł) była nieświadoma, zatem konsekwencji nie będzie.
Prawie. Bo rosyjska misja wydała stanowcze oświadczenie: ani rosyjski rząd, ani jego funkcjonariusze nie finansują żadnej działalności politycznej poza granicami kraju.
Ogromnie mnie to oświadczenie ubawiło, choć formalnie nic mu zarzucić nie można. Czy tylko ja mam jakieś skojarzenia?
2 054 000


Komentarze
Pokaż komentarze (7)