Nie chodzi o komórkę, chodzi o Chiny. Premier potwierdził, że wizytując ten piękny kraj nie będzie poruszał wątku praw człowieka. Priorytet ma gospodarka: Chińczycy już obiecali podobno, że zechcą sprowadzać i jeść polską wołowinę. Donald Tusk oznajmił również, że jest pod wrażeniem chińskiego postępu.
Tak robili i robią inni przywódcy państw demokratycznych ważniejszych od Polski, bo chiński rynek nie ma sobie równych. Ale czy przystoi to Polsce? Jeszcze 20 lat temu środowisko Tuska i moje potępiało za klapki na oczach każdego zachodniego polityka, który w rozmowie z Jaruzelskim nie upomniałby się o "Solidarność".
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a byt określa świadomość.


Komentarze
Pokaż komentarze (48)