Poranek w Sejmie. Marszałek Bronisław Komorowski zapowiada głosowanie wniosku o odrzucenie projektu PiS o przywilejach byłych SB-ków. Zwyczajowa formułka, iż wczoraj Sejm wysłuchał uzasadnienia przedstawionego przez posła wnioskodawcę Arkadiusza Mularczyka. Marszałek rozgląda się. Pod mównicą stoi kolejka chętnych do zadania tzw. pytań do wnioskodawcy.
- Informuję, że wchodzą w grę tylko pytania do wnioskodawcy. Bo widzę, że pan poseł Mularczyk... Czy pan poseł chce sam sobie zadać pytanie? ... Słucham? Nie, nie. Do wnioskodawców, którzy przedstawiają projekt ustawy. Nie, nie, nie, panie pośle... Jeszcze raz pytam, czy pan poseł Mularczyk sam chce sobie zadać pytanie? ... Bardzo proszę, pan poseł Dera.
Miejsca wykropkowane to nieczytelny szum sali, w tym zapewne odpowiedzi posła Mularczyka. 20 minut później jest po pytaniach. Do mównicy zbliża się Sebastian Karpiniuk, wnioskodawca projektu PO. Wniosek SLD o odrzucenie tegoż ma być głosowany jako następny.
- Panie pośle, nie. Do wnioskodawcy. Nie ta ustawa.
5 minut później. Sejm odrzucił projekt PiSu. Kolejka do pytań do projektu PO. Na mównicę wchodzi Anna Sikora z PiSu.
- Panie marszałku... Hańba, hańba, hańba.
O meritum sporu - wkrótce. Może w weekend. 2 080 080


Komentarze
Pokaż komentarze (3)