Francuski rząd ma dziś przyjąć sześcioletni budżet obronny. W projekcie jest "Air Force One" dla prezydenta. Brzmi dumnie, ale chodzi o kupno używanego A-330 i przeróbkę na VIPolot. Nicolas "François" Sarkozy oszczędza, i słusznie, bo taki A-330 będzie akurat.
Polski rząd zapewne nie odważy się na nic porównywalnego. Też słusznie - A-330 jest znacznie za duży, latająca siedziba władz nie jest potrzebna. Ale obawiam się, że rząd zechce znaleźć coś nie za pół ceny używanego A-330, lecz za jej ćwierć, albo jeszcze mniej. Innymi słowy, że przetarg Klicha będzie powtórką odwołanego przetargu Sikorskiego z 2006.
Podczas przymiarek do owego przetargu rozważano samolot o zasięgu ośmiu tys. km, który w cywilizowany sposób dostarczyłby polskie VIP-y do Waszyngtonu czy Pekinu. W momencie ogłoszenia przetargu zasięg ów stopniał do 5 tys. km, czyli powtórkę z rozrywki w Tu-154M i lądowania na Islandii - jednej z wysp najczęściej odwiedzanych przez polityków RP.
Oznacza to spadek bezpieczeństwa, dodatkowe koszty i może być wręcz nieopłacalne w dłuższej perspektywie. Ale rząd nie zechce zapewne wojować z Faktem i Superakiem. Zobaczymy w grudniu.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)