Pewien doświadczony dziennikarz sportowy zżyma się przewidując reakcję polskich mediów: - Jeśli wygra Lato, wszyscy zakrzykną, że nic się nie zmieni. A jeśli wygra Boniek, będzie krzyk, że oto szansa na zmiany.
Tak jak on, i ja jestem zdania, że obaj panowie za długo siedzą w tym biznesie, by coś zmieniać. Nie czekam więc z podnieceniem na wynik I tury. Ale ciekawi mnie arytmetyka - bo jak twierdzi PAP, do wyboru w I turze potrzeba 50% + 1.
Delegatów jest 133. No, panowie z PZPN, ile to będzie, owe 50% + 1?
PS. 17.17 - sami widzicie: jeśli wierzyć szefowi komisji skrutacyjnej, regulamin PZPN wymagał bezwzględnej większości głosów WAŻNYCH. To jest zupelnie inne pojęcie niż 50% + 1. Prawnie i arytmetycznie. 57 głosów pana Laty to - przy 112 głosach ważnych - dokładnie minimum, które zapewniło mu zwycięstwo w I turze. Umarł król, niech żyje król i tym podobne...
PS2. O 17.25 wymyśliłem zdanie komentarza merytorycznego: ostatnie miejsce Bońka (19 głosów), daleko za Kręciną (36) - może jednak wskazywać, iż o jakichkolwiek zmianach w PZPN mowy nie ma.
Kod dla Yosayana: 210 60 60


Komentarze
Pokaż komentarze (68)