Składam niniejszym publiczny donos. Nazwisk nie wymienię, ale chodzi o dość sporą grupę ludzi, którzy wykonują zawód będący przedmiotem pogardy zdecydowanej większości salonowiczów. Dokładniej - o podgrupę, która chiała mieć lepiej.
Odkąd Polska jest w Unii E., polskie media codziennie potrzebują wieści z Brukseli. Znalazło więc tam zatrudnienie sporo polskich dziennikarzy, którzy pewnie myśleli, że oto zdołali uciec od absurdalnych polskich sporów i będą mogli zająć się czymś poważnym. Czasem mądrzejszym, czasem głupim, ale przynajmniej zrozumiałym.
Niestety! Unia powołała grupę mędrców. Grupa dziś się spotkała, a polski delegat zapragnął podzielić się wrażeniami i zwołał konferencję prasową. Od godziny nasi medialni wysłannicy w Brukseli biedzą się próbując pojąć, co właściwie chciał im przekazać Legendarny Przywódca Pierwszej "Solidarności".
"Ta epoka wymaga innych struktur i innych programów. A my tam próbujemy agrafkami spinać i bandaże zakładać na stare propozycje. Ja, stary rewolucjonista, nie zgadzam się z tym (...) Będę zadawał prowokacyjne pytania (...) jeśli mnie nie wyrzucą, to trochę porozrabiam"."Jaka ekonomia pod globalizację i jedność europejską? Bo przecież nie ta, która doprowadziła do sytuacji, że 10 proc. ludzkości ma majątek 90 proc. ludzkości w swoich kieszeniach..."
"Jaka demokracja? Bo przecież nie ta, która boi się referendów. Jak się liczymy? Ile Francja ma głosów, ile Polska i ile Niemcy, bo na razie nie możemy się dogadać..."
"Jak mówimy o globalizacji, to gdzie jest biuro poszukiwań globalnych, poszukiwań parlamentu globalnego, rządu globalnego, obrony globalnej?" A biedźcie się teraz, kochani. Żebyście nie zapomnieli, jak to jest tu, w kraju.PS. Cytaty - za PAP. == 1429 = 13705 = 2 284 204


Komentarze
Pokaż komentarze (48)