Czy 20 lat temu "Solidarność" mogła odrzucić ofertę Okrągłego Stołu? Czy komunizm można było obalić inaczej? Wiele takich głosów pod moim poprzednim postem, w którym piszę, o czym OS miał być i był. Głosy te łączy przekonanie, że 1989 był chwilą, punktem w dziejach - że w lutym i listopadzie 1989 świat był taki sam.
1. "Solidarność" musiała usiąść do rozmów. Od 13 grudnia 1981 walczyła o swoją relegalizację. Jako ruch pokojowy żądała rozmów. W końcu je wywalczyła w sierpniu 1988, a przez następne pół roku przekonała czerwonego, że nie pozwoli mu określać składu delegacji "S". Mogła więc usiąść do stołu praktycznie bez warunków wstępnych. A zatem - musiała.
2. Historia świata jest pełna rozmów i porozumień zawieranych przez ofiary z katami. Można to nazwać zdradą, można też uznać za sensowną alternatywę dla dalszych egzekucji.
3. Zgoda na rozmowy, zawarcie kompromisu - to dla katów okoliczności łągodzące. Ale kat katem pozostaje - zwłaszcza, jeśli nie uznał swej winy i nie usunął się w cień, by czekać na wyrok. Czerwony nie zrobił tego ani przy OS, ani później. Dlatego, Władeczku, pomnik Jaruzelowi buduj sam. Ewentualnie mogę go potem obsikać.
4. Powiadacie, że i bez OS komunizm upadłby, bo właściwie już był upadły. A jakże, od pół wieku upadał i mógłby tak upadać kolejną dekadę albo dwie. Gorbaczow, owszem, sam coś zmieniał i zmieniłby więcej, gdyby zdążył. Może nawet uczyniłby z Sowietów drugie Chiny - bez cienia wolności politycznych, ale z ogryzkiem gospodarczych.
5. Rok 1989 trwał 365 dni. Tyle samo, co bieżący. Ani w lutym, ani w kwietniu, ani w czerwcu nikomu się o żadnej rewolucji nie śniło. Poza Polską była niemal cisza, gdy pominąć tu i ówdzie dyskretne spotkania władz z dysydentami. Dysydentami, bo poza Polską realnej opozycji nigdzie nie było.
6. Pierwszym przejawem fermentu społecznego poza Polską były wczesnym latem "ucieczki" NRD-owskich wczasowiczów - zamiast nad Balaton pędzili do ambasady RFN w Budapeszcie i prosili o azyl. Czy robili to, bo słyszeli, że Gorbaczow likwiduje system - czy dlatego, że wiedzieli z zachodniej TV, iż w Polsce komuniści przegrali wybory?
7. Pierwszym przejawem fermentu we władzach poza Polską była decyzja rządu Węgier: w pełni lata zaczął wsadzać NRD-owców w pociągi i wysyłać ich przez Austrię do RFN. Doradził im Gorbaczow - czy zorientowali się, że Moskwa jakoś nie pali się, by czołgami rozbić powstającą w Polsce, de facto antykomunistyczną jak na owe czasy, koalicję "S"-ZSL-SD?
8. Wydarzenia wciąż się jednak nie spieszyły. Mazowiecki został premierem 12 września, ale do końca października komuniści trzymali się wszędzie poza Polską. W listopadzie wszystko zaczęło się sypać. Nie w lutym, nie w kwietniu, nie w czerwcu - w listopadzie.


Komentarze
Pokaż komentarze (100)