Toczę dziś trudną dyskusję o reakcjach blogosfery na domniemaną śmierć polskiego zakładnika. Nie chcę żadnej poważnej uwagi pozostawić bez odpowiedzi. Ale co kilkanaście minut muszę się ponownie logować lub zmagać z komunikatami, że s24 się wywalił próbując wykonać czynność tak skomplikowaną, jak zapisanie mego komentarza.
Nie mogę też nie wspomnieć, że nawet gdy operacja się uda - jej finalizacja zabiera salonowi średnio 6-8 sekund, a czasem 20 i więcej. Łatwo policzyć, że odpowiedź na 100 komentarzy zabiera w tych warunkach wieki. Łatwo też zrozumieć, jakie cisną mi się wtedy słowa na usta. Niestety, chwilami przelewam ową złość na interlokutorów, jakby oni byli winni temu, co się dzieje. Zresztą - być może z kolei część ich złości to efekt nie mojego postu, lecz takich samych trudności technicznych.
Każdy serwer - nawet chodzący pod windowsami, że nie wspomnę o linuxie - umożliwia adminom napisanie własnej strony błędu. Salon24 ma takowe. Proponuję, by je nieco zmodyfikować - by mogły służyć za worek treningowy. Niech każdy błąd serwera lub bazy danych przekierowuje użytkownika na stronę zawierającą listę 20 najpopularniejszych w Polsce obelżywych wyrazów. Niech każdy ma prawo zaznaczyć pięć, wedle własnego wyboru, i kliknąć "Zapisz".
Może dzięki temu mniej będzie, nie tylko po mojej stronie, złości pozornie merytorycznej - a w rzeczywistości będącej wynikiem stanu technicznego, w jakim znalazł się s24.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)