Podczas wojny pisał tu nawet kilka razy dziennie. Teraz milczy. Ma za dużo roboty? E tam, zawsze znajdzie się 5 minut. Chętnie poczytam coś sensownego o sytuacji po wyborach w Izraelu. Zwłaszcza o tym, czy jest jakiś cień realizmu w tezie, że jedną z opcji jest rząd Benyamina Netanyahu bez Kadimy.
Zgodnie z arytmetyką musiałby on łączyć wszystkie sześć ugrupowań prawicy, aż po Ha-Beit Ha-Jehudi. Najogólniej rzecz biorąc źle by to wróżyło stosunkom izraelsko-palestyńskim. Niekoniecznie dlatego, że taki rząd nie pójdzie na żadne ustępstwa w sprawie osadnictwa żydowskiego. IMHO bardziej dlatego, że 75% energii poświęci - jak to już bywało - na spory o drobne sprawy religijne. Tak, że na rządzenie nie starczy już czasu.
Ale nie kryję, że politykę izraelską przestałem śledzić uważnie w czasach, gdy układ dwubiegunowy - Likud kontra Awoda - dopiero zaczynał się chwiać, gdy Netanyahu zaczął myśleć o karierze poza Likudem. W gruncie rzeczy scena, na której Partia Pracy jest czwarta za trzema partiami prawicy czy centroprawicy, to dla mnie zagadka. Sewek Plocker jakoś po polsku nie bloguje. Ale Barbur...
PS. To jest raczej apel niż wyraz mego stanowiska. Proszę tego nie wieszać na SG. Może Mossad jednak Barburowi doniesie o mojej prośbie...


Komentarze
Pokaż komentarze (28)