85
BLOG
Znowu bezrobotny
Może jestem durniem, bo sytuacja na naszym rynku dziennikarskim chyba nigdy za demokracji nie była tak zła jak dziś. Formalnie zaś to ja zrezygnowałem ze świadczenia usług w PR. Co więcej, żadna przygoda w moim życiu zawodowym nie była tak krótka jak w magazynie "Polska i Świat": zabrakło nawet dwóch tygodni do pół roku. W walentynkowe popołudnie dostałem telefon o obcięciu mojej stawki o... 40%. Liczyłem się z cięciem, ale nie takim. Kasa, którą wynegocjowałem u schyłku lata, miała być tymczasowa, z perspektywą podwyżki po Nowym Roku. Z nastaniem dołka przestałem na nią liczyć. Miesiąc temu straciłem jedną audycję w tygodniu, czyli 20%. A teraz moje zarobki miałyby być o ponad połowę niższe niż ustalone przed 170 dniami. Bez śladu negocjacji - po prostu mi to zakomunikowano poprzez mego bezpośredniego szefa, któremu wyraźnie było przykro. Jakoś to będzie, ale trochę mi dziś łyso. Piszę jednak o tym - rozeźlony nieco, że władze radia publicznie głoszą, iż cięcia honorariów wyniosły średnio 15%. W moim przypadku - 52%.


Komentarze
Pokaż komentarze (115)