164
BLOG
Ta *.* Solidarność
Kogo reprezentowała podziemna "Solidarność" rozmawiając jesienią 1988 z czerwonym o okrągłym stole? A kogo - zimą 1989, siedząc przy tym stole? Moim zdaniem siebie - i to wystarczy w takich warunkach, jakie były. Leszek.sopot ma jednak z tym problem i widzi jego konsekwencje. Czy komitety obywatelskie mogły być częściową alternatywą dla podziału dawnego podziemia na partie i partyjki? Nie wierzę, choć może bym się cieszył. Leszek wydaje się wierzyć. Jest też przekonany, że w 1989 można było demokratycznie wyłonić listy wyborcze "S", a zaniechanie tego stało się przyczyną klęski idei ruchu - i w efekcie jego samego. Czy kogokolwiek poza gromadką wariatów interesuje dokumentowanie dziejów podziemia? Nie, mówi Leszek. Nie, wtóruję. Bez względu na dzisiejszy punkt siedzenia - politykom potrzebne są tylko mity o ich własnej roli na scenie ze styropianu. Tekst Leszka jest kontrowersyjny, ale kapitalny. Ujrzycie to od razu. A jeśli nie - zmienicie zdanie, gdy dotrzecie do pointy. Ostrzegam jednak: bez lektury całości nie smakuje ona tak, jak powinna.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)