Salon24! Tu szybko, łatwo i przyjemnie dopieprzysz komukolwiek za cokolwiek! Nie taka była idea założycieli, ale w myśl takiego hasła konstruowane są liczne posty. Jak choćby ten zarzucający mi zgazetowienie mózgu, a będący nieco pochopną odpowiedzią na mój poprzedni post.
W ogóle dostało mi się w komentarzach pod tym postem szczególnie mocno. Większość czytelników najwyraźniej uznała, że ja tak całkiem poważnie o tym podręczniku i Giertychu i że na boku przygotowuję już pozew do sądu albo i Trybunału. Odpowiem w punktach:
- To jest blog. Nieco może specyficzny, salonowy, ale blog - a nie tekst informacyjny ani komentarz czy felieton w gazecie. Jeśli ktoś nie zauważył, że żartuję - nie wiem, jak mu pomóc.
- Giertycha na tym forum parokrotnie w ostatnich tygodniach broniłem, gdy szło o sprawy nieco poważniejsze niż literówka w podręczniku; dostało mi się zresztą za to niemal tak mocno jak teraz.
- Ktoś, kto na tym forum zarzuca mi, że jestem ofiarą lobotomii Gazetą Wyborczą, dowodzi, że nie przeczytał żadnych innych moich postów i że jest wystarczająco pyszny, by być pewnym, że nie znajdzie tam zaprzeczenia swojej tezy.
Ktoś, kto nie podpisał się nawet jedną literką, napisał: Watpie czy teraz siegne po "cos" podpisane Leski. Cieszę się, bo w tym przypadku mam wrażenie, że nadajemy na zupełnie różnych falach. Ktoś, kto w pełni poważnie potraktował tekst o podręczniku, ma raczej problem z dystansem do świata i samego siebie. Ja tego problemu nie mam, czemu często daję tu dowód.
A wszystko to nie zmienia faktu, że podręczników dotyczyć powinna staranność większa niż w przypadku zwykłych książek, zaś pieczątka ministerstwa to jakieś zobowiązanie. Ułamek winy ministerstwa więc jest - wystarczający, by stać się pretekstem do małego żartu.
PS. DLa sitcoma - gratulacje i podziękowania za Litanię ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (8)