Słów parę na kompletnych peryferiach ostatnich wydarzeń. Ani o SSS, ani o Zycie, premierze, propozycjach PO, konwentach PiSu. Znowu o Janie Rokicie. O czymś, o czym on sam może nie wie, i niech lepiej się nie dowie, bo słów szkoda.
Jak wiadomo, klub PO wyrzucił z pracy asystenta Rokity i odebrał posłowi gabinet. A teraz plotka, ale z dwóch wiarygodnych źródeł: pracownicy klubu mieli dziś zaprosić ekipy TV, by sfilmowały puste szuflady w byłym biurku Rokity. Jeśli dobrze pojmuję - po to, by dowieść, że Rokita coś wyniósł, bo chciał ukryć, albo może - że leń jeden nic nie robił.
Żałosne. Wątpię, by było to coś innego niż inicjatywa oddolna. Szef dał znak, że wolno, więc myszy harcują. Ciekaw jestem, czy któraś TV to puściła.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)