No, prawie koniec. Wiadomość podana o 18.10 przez Wprost, o 19.40 potwierdzona przez łódzką prokuraturę oznacza, że Seks Skandal w Samoobronie z politycznego punktu widzenia przestał istnieć. Wg badania DNA Stanisław Łyżwiński nie może być ojcem dziecka Anety Krawczyk, choć to politycznie mnie4j istotny wątek sprawy.
Dużo ważniejsze, czy istotnie w Samoobronie istniało zjawisko pracy za seks i czy w sprawę był w jakimkolwiek stopniu uwikłany Andrzej Lepper. Może się jeszcze kiedyś tego dowiemy. Ale SSS będzie już zapomniany. W oczach opinii publicznej dziś wiarygodność traci wszystko, co mówiła Aneta Krawczyk i jej koleżanki, co pisała Gazeta Wyborcza.
Moja K. natychmiast jęła się zastanawiać, czy badanie może być sfałszowane, skoro prócz rzadkich wyjątków robi się to poprzez badanie krwi, z czym np. sportowcy tak świetnie sobie radzą. Nie mogę tego wykluczyć, ale bardzo głęboko wątpię, czy ktoś poza samą Samoobroną odważyłby się na machlojkę w sprawie będącej na topie, w której wszyscy wszystkim patrzą na ręce.
PiS natychmiast zemści się ustnie na politykach i mediach destablizujących państwo przez żądania dymisji Leppera i wieszczenie końca koalicji. W tygodniu pojawią się pewnie wnioski, by twórczo rozwinąć niedawny pomysł Wojciecha Wierzejskiego i prawnie uniemożliwić dziennikarzom wywlekanie podobnych spraw, a nieposłusznych karać szybko i przykładnie. Wszyscy jeszcze nieźle za to bekniemy.
PS. 19.50 - Lepper oświadczył, że GW należy zamknąć za próbę zamachu stanu.
PS2. 20.10 - jeśli adwokatka Anety Krawczyk chciała uratować wiarygodność klientki, to słabo jej to wyszło. Oto dziwi się, że prokurator ograniczył badania DNA do Łyżwińskiego, bo pani Krawczyk miała wówczas wiele kontaktów seksualnych i sama nie może być pewna. Czemu zatem głosiła publicznie, że to Łyżwiński jest ojcem i to od niego żądała alimentów?


Komentarze
Pokaż komentarze (118)