Serdecznie przepraszam za nagłe zniknięcie ostatniego mego wczorajszego postu pt. Mistrzowska czarna polewska Dorna. Zapewniam, że nie wycofuję się z żadnej z tez tego postu. W skrócie - twierdziłem, że Platforma położyła swój skądinąd dobry pomysł oferty dla PiSu, bo nie umiała dobrze zareagować medialnie, gdy Ludwik Dorn odrzucił ofertę tak sprytnie, iż zabrzmiało to niemal jak jej przyjęcie.
Odkąd salonowy engine do wstawiania postów został rozbudowany, często piszę od razu tu, a nie w zewnętrznym edytorze. Nie mam więc kopii tekstu i na pewno go nie odtworzę. Gdyby ktoś przypadkiem miał, byłbym wdzięczny :) Ponadto byłbym bardzo wdzięczny adminowi za umieszczenie tego postu także pod adresem z numerem 2195 na moim blogu, sam bowiem naturalnie nie mam po temu odpowiednich uprawnień, a włamywać się nie chcę :)
Było tak: pod wpływem nieoficjalnych wieści o wyniku badań DNA zacząłem skrobać post, który pochopnie wrzuciłem na blog. Potem uznałem, że lepiej poczekać chwil parę na potwierdzenie prokuratorskie, nim opublikuję cokolwiek.
Wszedłem więc ponownie w edycję postu, po czym otworzyłem drugie okno firefoxa i post skasowałem. To okno zamknąłem, w pierwszym uzupełniłem post i wkrótce go zapisałem - ba za chwilę skonstatować, że trafił on w kosmos, a przy okazji zniknął też poprzednik. Czyli czarna polewka. Raz jeszcze przepraszam zwłaszcza autorów około 60 komentarzy i powtarzam swoją dewizę, która mi tu przyświeca: świadomie nie wycinam ani żadnych komentarzy, ani swoich postów.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)