Nie byłym na sobotniej fecie 25. rocznicy Tygodnika Mazowsze. I chyba źle zrobiłem, choć konkurencyjną imprezę miałem w domu. Nie poszedłem, bo zdawało mi się, że nie ma tam dla mnie miejsca - i to chyba przejaw jakiejś mojej małości. Zadrę, jaką mam wobec GW, niepotrzebnie przeniosłem na imprezę poświęconą TM, który wspominam świetnie, w którego redakcji spędziłem prawie 7 lat, a przez pierwsze dwa lata byłem w niej jedynym facetem.
Moja małość to jednak chyba nic w porównaniu z małością otoczenia. Rocznica przeszła właściwie niezauważona, w ogóle o TM mało mówiło się po 1989. Jedni, chyba trochę jak ja dziś, przenosili na TM niechęć do Michnika (który z TM miał mało wspólnego). Inni - ci z GW - z niezrozumiałych dla mnie przyczyn też nie robili hałasu.
A przecież TM to niekwestionowany rekordzista świata podziemnej prasy. Pamiętam, że bodaj w 1986 Piotrek Niemczycki, odpowiedzialny za pion druku i kolportażu, mówił, iż nakład sięga nawet 120 tys. egz. W latach 90. mówił o stu, teraz na stronie rocznicowej - o 80 tysiącach. Diabli, niech nawet będzie 60 tysięcy - idę o zakład, że nie było, nie ma i już nie będzie w dziejach świata podziemnego pisma, nielegalnie redagowanego, wydawanego drukiem i kolportowanego, wychodzącego regularnie przez ponad 7 lat. Rozrzedzaliśmy cykl wydawniczy tylko w wakacje i ferie szkolne, poza tym bodaj raz czy dwa zdarzyło się nam zrezygnować z wydania numeru, bo bezpieka wydawała się kręcić w pobliżu.
TM był też pionierem technik komputerowych w Polsce, w dużej mierze dzięki Bimonowi. Notka o tym geniuszu pojawiła się na stronie rocznicowej dopiero parę dni temu, a i tak nie zawiera tego, co najważniejsze. Tak, Bimon stworzył soft do łamania całego tygodnika i wiele innych użytecznych kawałków, lecz jeden wśród nich zasługuje na miano arcydzieła i wyprzedzał epokę.
Napisał mianowicie procedurę przenoszącą polskie wyrazy. Sprawnie, szybko i zgodnie z zasadami ortografii. W roku 1986! Sam! Mam ją gdzieś w domu - źródło w C ma 16 kB, po kompilacji może trzy kilo. Jeszcze dziesięć lat później różne MS Wordy, WordPerfecty i podobne pomniki twórczości światowych gigantów nie potrafiły tego zrobić, choć niestety usiłowały - ze skutkiem typuedyt -or te- kstu.
Świat nie pamięta, że to w Polsce, a nie na berlińskim murze, zaczął upadać komunizm. Świat nigdy się nawet nie dowiedział, że óczesna opozycja w Polsce to nie tylko Lech Wałęsa, stoczniowcy i górnicy, lecz także nieźle zorganizowany podziemny świat. Jak zwykle wolimy się bowiem o to kłócić, niż się tym pochwalić.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)