11 grudnia. Wigilia wigilii rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. IPN prezentuje I tom dzieła, o którym jeszcze skrobnę, zaprasza na wystawę o ofiarach grudnia '81 (jutro, 18.00, W-wa, pl. Zamkowy). Dziennikarze praktycznie nie mają pytań w tej sprawie. Interesuje ich tylko komentarz prezesa do newsa Życia Warszawy, jak to były szef byłego kolegium IPN Andrzej Grajewski współpracował z WSI.
Prezes Janusz Kurtyka wije się, bo Grajewskiego nie lubi i może by mu przysolił, ale o sprawie wie niewiele. Mówi, że sprawa nie mogła mieć większego wpływu na prace kolegium IPN, a tym bardziej samego Instytutu. Obok prof. Andrzej Paczkowski, były członek byłego kolegium - na konferencji obecny już tylko jako współautor właśnie wydanego dzieła - podkreśla, że Grajewski na forum kolegium zawsze gardłował za przekazaniem IPN-owi akt WSI.
Wg Paczkowskiego chodzić może o analizy, które Grajewski - spec od Wschodu, w tym sowieckich i rosyjskich służb specjalnych - wykonywał dla WSI, by ułatwić rządowi RP prowadzenie polityki wschodniej. Jakoś trudno uwierzyć, by - jak twierdzi ŻW - Grajewski mógł proponować kandydatów do werbunku, w tym wśród dziennikarzy. Wreszcie, WSI były legalną służbą niepodległej RP, choć jak dziś wiemy - nie stroniącą od raczej podejrzanej działalnośc. Ale Grajewski mógł tego nie wiedzieć.
Jeśli tak ma wyglądać spontaniczna lustracja, stanę się jej wrogiem. Bezskutecznie próbuję sobie przypomnieć, kiedy ostatnio oskarżono publicznie jakąś gnidę. Za to co i rusz infamia dosięga porządnych ludzi. Jak choćby mego promotora, prof. Jerzego Holzera, którego przypadek jest w pewnej mierze podobny do historii Grajewskiego.
PS. Ze smutkiem odwołuję jutrzejszą imprezę z karaoke. Właściwie to moja K. ją odwołała. Dziś w laboratorium, podczas, mhm, pipetowania ustami, zassała do pyszczka trochę odczynnika Nesslera. Zawiera toto jodek rtęci i stężony NaOH, więc pyszczek moją K. piecze i ani picia, ani śpiewania...


Komentarze
Pokaż komentarze (25)