Biskupi kłócą się publicznie. Abp Tadeusz Gocłowski, urzędujący metropolita gdański, zapowiada, że na ingres abp. Stanisława Wielgusa, metropolity warszawskiego, nie przyjedzie. Abp Sławoj Leszek Głódź przekonuje dziennikarzy, że cały polski Kościół chce, by ingres w niedzielę się odbył. - To chyba kościół biskupa Głódzia, skomentował wysoki dostojnik kościelny, z którym dziś rozmawiałem.
Ale to nic. To już bywało. Jeśli jednak prawdą jest to, co Wprost ma opublikować w poniedziałek, a o czym Cezary Gmyz opowiedział w skrócie w Kurierze TVP3...
- że Janusz Kurtyka od dwóch miesięcy alarmował nuncjusza apostolskiego w Warszawie, iż nominacja abp. Wielgusa będzie ryzykowna
- że nuncjusz, abp Józef Kowalczyk, ocenzurował prawdę o przeszłości abp. Wielgusa w dokumencie przekazanym do Watykanu
- że Jarosław Kaczyński jesienią wspominał Benedyktowi XVI o wątpliwościach co do kandydatury abp. Wielgusa
to mamy do czynienia z poważnym kryzysem i w polskim kościele, i w jego relacjach ze Stolicą Apostolską.
W nowym, wieczornym posłaniu abp. Wielgusa jest zmiana tonu. Ale nie treści. Metropolita warszawski wyznaje błąd sprzed lat - tak jak wyznał go Ojcu Świętemu. Czy naprawdę rozmawiał z Papieżem tak długo, by zdążyć wyznać mu całą prawdę? Po czym z całą pokorą deklaruje, że podda się każdej decyzji Ojca Świętego. Ale do wiernych apeluje nie tylko o przebaczenie - także o ciepłe przyjęcie go na ingresie. Nie jest to więc otwarcie furtki dla decyzji Watykanu o odwołaniu nominacji.
Choć to dla mnie rzadkość, dziś żal mi Lecha Kaczyńskiego. Prezydent RP deklaruje, że na ingresie będzie, bo musi. Żal mi Kościoła, bo gdyby wcześniej powołał Komisję Historyczną i sam się rozliczył z PRL, wyszedłby z tego obronną ręką. Teza, że tajne służby PRL rozpracowywały Kościół, jak mogły, wydaje się oczywista. Zrozumiała, i wybaczalna, mogłaby być więc także konkluzja, że stopień infiltracji Kościoła był wyższy niż w wielu innych środowiskach.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)