W 1991 administracja Lecha Walesy zniosla wizy dla Amerykanow. Amerykanie moga odwiedzac Polske i przebywac w niej przez trzy miesiace bez potrzeby posiadania wizy. Dzieki kulturowym przyzwyczajeniom do uniesien i szlacheckich gestow, w Polsce zapewne spodziewano sie, ze w odpowiedzi ameryknski Departament Stanu "odwdzieczy sie" zniesieniem wiz dla Polakow. Swiadectwem tego jest nieustajace od 1991 roku zrzedzenie na "asymetrie wizowa". Apogeum tego zrzedzenia przypadlo na czas kadencji bylego ortodoksyjnego komunisty, Longina Pastusiaka, na stanowisku marszalka Senatu w III RP. Marszalek ten wypowiedzial sie kiedys, iz dazy do tego zeby jego postac automatcznie kojarzyla sie z wizami za kazdym razem kiedy przybedzie do Waszyngtonu. A mial to osiagnac przez wyjatkowa upierdliwosc osobista w tej sprawie. Dzialalnosci tej wtorowala polska piata kolumna na terenach USA w ucielesnieniu roznych pseudo-polonijnych organizacji, ktore na klasniecie rak w Warszawie lobbowaly w interesach obcego panstwa u amerykanskich senatorow i kongresmanow, rzekomo reprezentujac Polish-American community. Kilku z kongresmanow i senatorow udalo sie im nawet przekabacic i podsunac im lzawy tekst do wykorzystywania, motywujacy potrzebe zniesienia wiz... nieboszczykiem Pulaskim. Tekst ten odczytywano potem w Kongresie, co mialo widocznie wywolac tam slowianskie odruchy uniesienia, aby potem w odurzajacych oparach polskiego mistycyzmu amerykanscy kongresmani mogli przeglosowac odpowienie regulacje prawne na rzecz obcego panstwa... Polski. Republikanski senator Rick Santorum przeszedl przy tym samego siebie. Sponsorowal umieszczenie poprawki znoszacej wizy dla Polski - kraju o wysokiej emigracji zarobkowej, w projekcie ustawy imigracyjnej majacej na celu - ograniczenie niekontrolowanej imigracji zarobkowej (sic). Poprawka miala byc przemycona cichaczem w powodzi calej masy innych poprawek, a jej czytanie przypadlo nieprzypadkowo na czas braku gremium. Niestety, nie udalo sie. Projekt ustawy upadl, a senator-kombinator Santorum przepadl w ostatnich mid-term elections.
Ruch bezwizowy do USA regulowany jest programem Visa Waiver Program (VWP). Kazdy smiertelnik moze zapoznac sie z nim na internetowych stronach US Department of State (odpowiednik polskiego MSZ). Glownym kryterium tego programu jest nieprzekraczalnosc pulapu liczby odmow udzielenia wiz turystycznyh przez amerykanskie konsulaty w kraju ubiegajacym sie o zwolnienie z wiz. Odmowa wizy turystycznej nastepuje w wyniku ustalenia prawdopodobienstwa wyjazdu w celach zarobkowych, a na wizie turtstycznej nie wolno pracowac. Innymi slowy, ubiegajacy sie o wize ktory nie potrafi udowodnic konsulowi, ze ma w Polsce cos do stracenia gdyby nie wrocil przez nastepne kilka lat, oraz jesli nie posiada wystarczajacych zasobow finansowych dla odbycia podrozy turystycznej, wizy nie dostanie. Turystyka w USA jest bowiem droga dla samgo Amerykanina. Noc w hotelu srednio wyniesie okolo $100, wynajety samochod bez ktorego trudno gdziekolwiek sie dostac bedzie kosztowal okolo $50 dziennie, bardzo skromne dzienne wyzywienie to okolo $50, do tego dochodzi przelot tu i z powrotem za srednio $1000. Kogo w Polsce stac na takie wakacje? Niewielu. Tymczasem przed konsulatem w Warszawie ustawia sie regularnie dluga kolejka "turystow". Na oko mozna by powiedziec, ze wysoka stopa zyciowa oraz masowe zainteresowanie turystyka do USA kwitnie w Polsce bardziej niz u jej zachodnich sasiadow. Mysle, ze nie warto sie oszukiwac, poniewaz kazdy wie o co chodzi. Do USA nikt nie jedzie turystycznie, tylko na zarobek. Bardzo dobrze wiedza tez o tym pracownicy ambasady amerykanskiej w Warszawie, ktorych obowiazkiem zawodowym i warunkiem utrzymania zatrudnienia jest znajomosc realiow w Polsce. Dlatego tez liczba odmow wiz dla Polakow plasuje sie na poziomie 26% (2006), co wobec wspomnianych realiow swiadczy raczej o umiarkowanym, a nie radykalnym podejsciu konsulatu amerykanskiego do problemu turystyki zarobkowej obywateli RP.
Program Visa Waiver ustala 10-cio procentowy pulap odmow wiz, ponizej ktorego kraj moze ubiegac sie o przynaleznosc do VWP. Nalezy przypomniec, ze jest to ostatnia rewizja tego pulapu, ktory jeszcze do lipca 2007 wynosil 3%. Do 10-ciu % z aktualnego w Polsce 26% odmow jest duzo blizej, niz z 26% do 3%. Spodziewano sie wiec, ze rewizja ta powinna byla wywolac wsrod Polakow zadowolenie z powodu latwiejszego obecnie celu do osiagniecia. Tymczasem okazalo sie, ze wywolalo to gniew i oburzenie. I to duze. A to glownie z tego powodu, ze Czesi posiadaja odmow ponizej 10% i ze to oni moga sie teraz ubiegac o ruch bezwizowy. Polacy widocznie spodziewali sie, iz ostatnia rewizja VWP bedzie ekskluzywnie skrojona specjalnie dla nich i wyrozni ich na zasadzie wyjatku (zapewne z powodu nieboszczyka Pulaskiego) w taki sposob, ze Polacy beda mogli jezdzic bez wiz, nawet jesli sie nie kwalifikuja, a wszyscy inni beda musieli zasuwac z wizami ku ich uciesze. Jak byc panem, to byc panem.
Kryteria VWP sa jasno okreslone. Polskim honorem narodowym, ktorego punktem jak slyszymy jest zwolnienie z wiz amerykanskich, nie jest zakwalifikowanie sie do ruchu bezwizowego zgodnie z przejrzystymi, obowiazujacymi wszystkich zasadami, tylko kombinowanie pod stolem, szukanie tylnych drzwi, szukanie kolesiow, montowanie nielegalnych lobbystow w celu "zalatwienia" sobie tego, co jasno sie nie nalezy. Zamilowanie do kombinatorstwa i lewizny tkwi gleboko w polskiej mentalnosci i nie wydaje sie zeby te nawyki szybko wymarly, szczegolnie jesli sa one pojmowane jako swoisty honor. Nie wymarly one nawet u takich swiatowcow, rzekomo otrzaskanych z etyka zachodnia, jak obecny minister spraw zagranicznych, Radoslaw Sikorski.
Sikorski, w okresie kiedy byl wiceministrem spraw zagranicznych w administracji Buzka (1998-2001), doszedl bowiem do wniosku, ze jesli nie mozna sie legalnie zakwalifikowac do VWP, to moze mozna za to ukarac USA oplatami granicznymi. Ta kara wymierzona Amerykanom miala byc widocznie za zniesienie wiz przez Polske, bo inaczej calej sprawy asymetrii i szumu wizowego by przeciez nie bylo. Ten obronca polskiego honoru narodowego i wybitny logik w taki oto sposob pisal o tym w artykule do Rzeczpospolitej:
Radoslaw Sikorski, "Zmarnowana szansa?", Rzeczpospolita, 13.09.03 Nr 37.
"Znamienny jest w tym kontekscie apel posla Romana Giertycha o wprowadzenie wiz dla obywateli USA. [...] Jako osoba, która przez trzy i pól roku nadzorowala prace departamentu konsularnego MSZ, uwazam zreszta, ze wprowadzenie wiz dla obywateli USA jest posunieciem, które trzymac powinnismy w rezerwie. Wystarczyloby gdybysmy, na wzór Turcji, wprowadzili oplate graniczna w tej samej wysokosci co oplata za zlozenie podania o wize USA. Zasygnalizowaloby to nasze niezadowolenie i polozylo kres subsydiowaniu przez nasz kraj amerykanskiej sluzby granicznej. Weterani, kawalerowie odznaczen i czlonkowie organizacji polonijnych powinni byc z oplat zwolnieni. Przeprowadzilem swego czasu konsultacje miedzyresortowe w tej sprawie - gotowy plan niezbednych dzialan organizacyjnych znajduje sie w archiwum MSZ."
Niezdolnosc Polakow do dostosowania sie do uniwersalnych kryteriow VWP, ma miec cene $100 ktora ma uiszczac kazdy amerykanski turysta Bogu ducha winny temu, ze Polacy lubia pracowac na czarno w USA. Jak widac jest to cena polskiego honoru narodowego ktora my, Amerykanie, mamy placic, azeby w Polsce zylo sie radosniej.
Z niecierpliwoscia oczekujemy zeby pan minister wyciagnal teraz swoj plan z archiwum MSZ i uratowal "polski honor".


Komentarze
Pokaż komentarze (8)