Krzysztof Leski Krzysztof Leski
27
BLOG

Ani be, ani me, ani kukurykuczyli nowa funkcja Jarosława Kaczyńs

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 10

Lakoniczny komunikat Rady Nadzorczej Orlenu: Igor Chalupec odwołany, Rada bardzo mu dziękuje, Piotr Kownacki nowym prezesem, pa. Chalupec powiedział mediom, że jemu podano jedną przyczynę: był wniosek głównego udziałowca - Skarbu Państwa, pa. Rzecznik Orlenu dodał, że ani nowy prezes, ani szef Rady z mediami rozmawiać dziś nie będą. Pa. Minister Skarbu Wojciech Jasiński oświadczył, że nic nie oświadczy. Pa.

Szczęście, że jest premier, który mówi. Dziś Jarosław Kaczyński wcielił się naraz w role rzeczników ministra i Rady. Wyjaśnił, że nowy prezes jest lepszy, bo zadba nie tylko o spółkę, ale też o interes państwa i jego bezpieczeństwo energetyczne.

Oto wielka spółka giełdowa bez słowa - ani be, ani me, ani kukuryku - w połowie kadencji odwołuje prezesa, a szef rządu mówi, że nowy prezes ma mniej dbać o interes spółki. Czy ogarnięci paniką udziałowcy wyprzedają akcje, a ich kurs dołuje? Nie, bo to Polska. Akcje Orlenu od rana drożały i drożeć nie przestały po decyzji Rady. Orlen nie znalazł się w czołówce obrotów, czyli ani paniki, ani hossy... Gdy zważyć, że dziś na giełdzie rosło wszystko, widać, że rynek odniósł się do sprawy obojętnie.

Miał czas, by się przyzwyczaić. W dziejach powstałego w 1999 Orlenu żaden prezes nie dotrwał do końca kadencji ani nie odszedł dobrowolnie. Za Buzka prezesował mało wcześniej znany Andrzej Modrzejewski. Miller potrzebował trzech miesięcy, by nastać mógł Zbigniew Wróbel. Belka dosłownie w trzy tygodnie zmienił nazwisko prezesa na Jacek Walczykowski. Może za szybko, bo wkrótce sam uznał, że lepiej będzie, jeśli prezes nazywać się będzie Igor Chalupec.

Za Kazimierza Marcinkiewicza rynek zdziwił się, bo nowy premier starego prezesa Orlenu nie wyrzucił, lecz... publicznie chwalił. Nastał jednak Jarosław Kaczyński i wszystko wróciło do normy: po ośmiu miesiącach zmagań ze sobą samym szef rządu uznał, że trzeba ministra skarbu przywołać do porządku, a Orlen przewietrzyć.

Taka jest rzeczywistość, a obrażać się na nią nie warto. Wydaje mi się, że Chalupec był niezły, ale mam fachowych znajomych, którzy twierdzą, żem naiwny. Zresztą sam nie wątpię, że zakupy Unipetrolu i Możejek to sukcesy polityczno-rządowe raczej niż gospodarczo-Orlenowe. A zyski? Cóż, w sektorze naftowym zależą głównie od cen ropy, a nie od zarządów. Gdy baryłka kosztowała 20 dolców, zarobić było trudno. Gdy kosztowała 80, a nawet dziś przy 50 dolcach, jest kupa miejsca na marżę.

Wreszcie, co to jest rynek w kontekście Orlenu? To ci, którzy akcje mają lub chcą je mieć - potencjalni sprzedający i kupujący. Orlen nie ma praktycznie udziałowca branżowego. W nieco ponad 1/4 jest własnością państwa, reszta to akcje drobnych ciułaczy w zarządzie funduszy inwestycyjnych czy emerytalnych.

Rząd i większość ciułaczy mało obchodzi, czym będzie Orlen za lat 30. Ważne, jaką w tym roku wypłaci dywidendę. Rząd kupi za nią na przykład emerytury dla kolejarzy, ciułacz - nowy telewizor. Od czasów Millera polityka kolejnych rządów jest jasna: Orlen, tak jak KGHM czy Polkomtel, ma jak najmniej inwestować, by płacić wysoką dywidendę, którą można podłatać budżet. Tu plany rządu spotykają się z oczekiwaniami większości udziałowców. Z tego punktu widzenia dzisiejsza zmiana na fotelu prezesa potwierdza, że rząd wciąż kontroluje Orlen i że nic się nie zmieni.

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka