Krzysztof Leski Krzysztof Leski
30
BLOG

Zdrada stanu? Nie. Spór o miedzę

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 44
Mamy nową wielką aferę, która ani chybi skończy się licznymi trybunałami. Internauci, ba - nawet autorzy Salonu24 apelują już o surowe wyroki. Biedni, nie wiedzą i już pewnie nie zdążą się dowiedzieć, że w gruncie rzeczy nie ma żadnej afery. Trudno, dam im szansę. Ten post będzie długi, by wyjaśnić, o co naprawdę chodzi. Myślcie, co chcecie, ale najpierw poznajcie kalendarium faktów zawarte w tym poście oraz poczytajcie, czym jest, a czym nie jest Parlament Europejski, zwany dalej PE.

Nie ma międzynarodowej afery. Jest tylko głupi spór o miedzę. Może PiS jest Kargulem, a PO Pawlakiem, może odwrotnie. Chyba odwrotnie, bo to PiS teraz żąda, by Kargul podeszedł do płota

W Palamencie Europejskim półmetek kadencji i zgodnie z obyczajem wymiana części funkcyjnych. Decydują parytety - liczba posłów danej frakcji i liczebność grup narodowych wewnątrz frakcji. PO dotąd miała prawo do dwóch funkcji z puli frakcji Partii Ludowej (chrześcijańska demokracja), do której należy. Miała stołek wiceszefa PE (Jacek Saryusz-Wolski) i szefa komisji budżetowej (Janusz Lewandowski). Po rejteradzie czterech posłów PO ma teraz prawo do prawie dwóch stołków.

Gdy arytmetyka zawodzi, robi się miejsce dla negocjacji. Z kim? Z tym, kto rozdaje karty. W chadecji jest to CDU, stąd rozmowa Donald Tusk-Angela Merkel. Szefa Platformy z szefową CDU, a nie kanclerzem Niemiec. Z kim, do licha, miał gadać? Z szefem CDU Nadrenii-Westfalii?

A PiS? PiS z własnego wyboru jest w PE marginesem. Wahał się, czy wstąpić do chadecji, ale PO była szybsza, więc PiS już nie chciał. Do liberałów ani socjalistów też nie chciał, a innej dużej frakcji w PE nie ma. PiS wraz z Samoobroną i paru drobnymi partiami z Europy Zachodniej stworzył więc frakcję o dźwięcznej nazwie Unia na rzecz Europy Narodów. W sumie liczy ona bodaj 44 europosłów (prawie połowa z Polski) i w podziale głównych funkcji nie uczestniczy z mocy prawa.

Usłyszawszy, że Tusk obiecał Merkelowej désintéressement w sprawie komisji spraw zagranicznych (bo chcą ją wciąż mieć Niemcy) - PiS jął cicho namawiać PO, by wzięła jednak tę komisję dla Saryusza-Wolskiego, rezygnując z budżetowej. PO nie odpowiedziała PiSowi, bo wszak negocjuje z CDU, by jednak mieć dwie komisje. Wówczas spraw zagranicznych by jednak dostać nie mogła - mowa jest o budżetowej i o komisji rozwoju regionalnego.

PiS zaczął delikatnie zdradzać rozdrażnienie, ale nie było wojny. Wybuchła dopiero w piątek rano, gdy ukazała się Wyborcza. Skrobnęła o zarzutach PiSu i z sobie tylko wiadomych przyczyn zasięgnęła w PO opinii kogoś, kto nie jest europosłem, lecz zasiada na Wiejskiej i na sprawach PE najwyraźniej się nie zna - Sławomira Nowaka. Ten palnął coś tak niewiarygodnie głupiego, że zaiste nie wiadomo, gdzie się schować. Nagabywany o rozmowę Tusk-Merkel odparł: Polski rząd prowadzi fatalną politykę zagraniczną i nie jest przypadkiem, że jak coś trzeba ustalić, to europejscy przywódcy kontaktują się z szefem opozycji.

PiS mógł wykorzystać ten ewidentny samobój PO. Ale nie umiał, bo jak wywąchałem, po prostu się wściekł, a z wściekłości stracił rozum. Do walki wysłał ludzi, którzy też niewiele wiedzą o PE i o polityce w ogóle. Szef klubu PiSu Marek Kuchciński wypalił, że Tusk ma się opamiętać, bo łamie konstytucję, która politykę zagraniczną zostawia prezydentowi i rządowi. Minister Anna Fotyga zawtórowała, że Tusk szkodzi polskiej racji stanu. Oboje nie raczyli zauważyć, że negocjacje w sprawie obsady stołków w PE to nie żadna polityka zagraniczna, a PO złamałaby zasady PE, gdyby w tej sprawie konsultowała się z rządem, a tym bardziej postąpiła według jego rad.

Teraz dopiero sprawa stała się naprawdę medialna. Spór o malutką miedzunię (bo miedza to za duże słowo) przeszedł w fazę wojny o imponderabilia. Jedni i drudzy przekrzykują się najczystszą demagogią, pełną rekordowej hipokryzji. PO twierdzi, że komisja budżetowa jest ważniejsza od spraw zagranicznych, bo tam są pieniądze Unii. G... prawda, bo komisja budżetowa - sprawdźcie - nie ma prawie nic do powiedzenia w sprawie budżetu UE, od tego jest teraz komisja nadzwyczajna. PiS odpowiada, że ważne są sprawy zagraniczne, - choć wiadomo, że jest mu obojętne, jaką PO weźmie komisję - ważne, by wziął ją skłócony z Tuskiem Saryusz-Wolski, który zapewne prędzej czy później znajdzie się w PiSie.

Rakiety wystrzelone, pierwsze dotarły już do celów na obu kontynentach. Jak ci biedacy się z tego wyplączą? Gdzie ustawi się reszta? Na wojnie trzeba wybierać. Europoseł SLD Marek Siwiec parę dni temu - podczas fazy sporu o miedzę - napisał na blogu, że prośby PiSu są bzdurne i naruszają zasady PE. Teraz, gdy wybuchła wojna, dołączył do chóru PiSu i oskarża PO o naruszanie polskiej racji stanu. Powodzenia, chłopaki. Beze mnie.

PS. Łatwo powiedzieć - dziś od rana mam lajfować na ten temat. To znaczy wyjaśnić widzom w 45 sekund, o co chodzi :)


Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (44)

Inne tematy w dziale Polityka