Byłem w drodze z Sejmu do domu, gdy na Wielkiej Krokwi Janne Ahonen lądował dokładnie w środku pomiędzy liniami 135 i 140 m - by kwadrans później dowiedzieć się, że tego skoku nie było. Zdążyłem akurat na fatalny upadek Jana Mazocha. Oraz na główne programy informacyjne głównych stacji telewizyjnych, które najwyraźniej nie zrozumiały komunikatu po spotkaniu Platformersów w Sejmie, ani ich późniejszych wypowiedzi. Donoszą, że PO chce walczyć o komisję spraw zagranicznych.
Fraza o tym rozpoczyna komunikat PO, ale to tylko dla zmyłki. Pełna treść i słowa Donalda Tuska i Jacka Saryusza-Wolskiego nie pozostawiają wątpliwości: PO chce walczyć o coś zupełnie innego. Mianowicie o pakiet z czterema rodzynkami: przewodnictwo w komisji budżetowej, stołki wiceszefów komisji rozwoju regionalnego i konstytucyjnej, a także fotel wiceprzewodniczącego frakcji chadeckiej, do której w PE zapisali się Platformersi. Dopiero gdy to się nie uda, PO ma wrócić do koncepcji: komisja spraw zagranicznych i coś, co jeszcze uda się uszczknąć.
To oczywiście mniej ważny wątek - na jego tle trwa bowiem wojenka PO z PiSem. Dziś PiS wydawał się proponować rozejm, ale PO tego nie zauważyła - mogą to być straszne skutki awarii telewizora. Usiłuję zebrać się i napisać o tym szerzej. Tylko jak tu prowadzić bloga, gdy trzeba prostować podstawowe informacje?


Komentarze
Pokaż komentarze (18)