W sporze o komisje PE dla Polski Platforma i PiS pozostały przy swoim. W wojnie o Tusk-Angela-gate czyli domniemaną zdradę stanu PO, PiS zaproponował rozejm, co szef PO zignorował. Oskarżył natomiast wszystkie polskie partie w PE o przeszkadzanie Platformie i szkodzenie polskim interesom.
Teraz wyznaję: tytuł jest zgodny z polityką właścicieli Salonu24 (wydaje mi się atrakcyjny), ale nieprawdziwy. Telewizor w sejmowym klubie PO działa, Platformersi nie mieli jednak dla niego czasu. Wyznaję to w drugim akapicie, by nie było widoczne na stronie głównej :)
Sobotnie spotkanie liderów PO z europosłami Platformy w opustoszałym Sejmie zanosiło się na krótkie. Trwało prawie 4 godziny, plus 3 godziny wstępu w mniejszym gronie. PO zgodnie z oczekiwaniami oświadczyła, że będzie zabiegać o szefowanie komisji spraw zagranicznych PE dopiero, gdy upadnie plan główny. Ten zaś niespodziewanie zakłada, że choć wg arytmetyki Platformie przypada jeden szef plus półtora wiceszefa, zdobycz wynieśc ma 1+3. Tyle, że wtedy najważniejszej w PE komisji SZ w tym gronie być nie może.
Główny problem leżał jednak gdzie indziej. Po piątkowych oskarżeniach szefowej MSZ Anny Fotygi i szefa klubu PiS Marka Kuchcińskiego, że Donald Tusk rozmawiając z Angelą Merkel o komisjach złamał konstytucję i dopuścił się zdrady stanu, wszyscy czekali na rozwój sytuacji na tym froncie. Pisałem już, że wojna wybuchła nie wtedy, gdy nadeszła wieść o rozmowie Tusk-Merkel, lecz dopiero w piątek rano, gdy w Gazecie Wyborczej ukazały się słowa sejmowego posła PO Sławomira Nowaka. Twierdzeniem, że europejscy przywódcy rozmawiają z PO, bo rząd nie umie prowadzić polityki zagranicznej, Nowak wręcz rozjuszył Prawo i Sprawiedliwość.
Na wczesne popołudnie, gdy PO debatowała za zamkniętymi drzwiami, wizytę w Sejmie zapowiedzieli europosłowie PiSu Adam Bielan i Michał Kamiński. Słysząc, co Bielan mówił poprzedniego wieczoru i w sobotę rano, oczekiwałem zaostrzenia działań wojennych. Na sejmowym korytarzu zapytałem, co planują w kwestii "zdrady stanu". - Ależ w ogóle nie będziemy o tym mówić - odparli zgodnie. Nie ustępowałem: - Zostaniecie o to wprost zapytani, to będzie pewnie pierwsze z pytań. Co wtedy? - Zobaczysz.
Przed ich briefingiem zdążyłem się jeszcze założyć z kumplem, że nie odetną się od Fotygi, choć prywatnie zapewne śmieją się z jej wynurzeń. Oni zaś zaczęli od stanowiska, że PO mydli Polakom oczy udając, iż komisja budżetowa PE jest ważniejsza od tej do spraw zagranicznych. Tu mają rację, choć krzywiłem się słysząc niektóre epitety. Cóż, polityka.
Skończyli, natychmiast padło pytanie o zdradę, a odpowiedzi Bielana i Kamińskiego wprawiły mnie w podziw. To, co wykonali, było odcięciem się od Fotygi i Kuchcińskiego tak, by ci się nie obrazili - ale tak, by PO nie mogła nie zauważyć, że to ręka lekko wyciągnięta do zgody. Lekko, bo epitetów nie zabrakło :) Zdaniem Bielana, Tusk mógł "otrzeć się o zdradę", jeśli rozmawiał z Merkelową jak lider opozycji z kanclerzem Niemiec. Kamiński natomiast akcentował, że jeśli była to rozmowa szefa PO z szefową CDU, to jest to godne pochwały i oby więcej takich rozmów dla dobra Polski. Winę za wojnę zrzucili na Nowaka pytając publicznie, czy prawdą jest to, co mówi on o konsultacjach Tuska z "europejskim przywódcą", czy też zapewnienia samego Tuska o rozmowie z liderką CDU.
Brzmiało to jak apel, by Tusk powtórzył swoje zapewnienie i jednoznacznie odciął się od wypowiedzi Nowaka, a wówczas zarzuty o zdradzie pójdą do kosza. Pozostałby tylko spór o komisje. Podbity fałszem i hipokryzją z obu stron, ale jednak choć trochę merytoryczny, a gatunkowo o ileż lżejszy niż rzekoma Tusk-Angela-gate.
Platformersi skończyli 3,5 godziny później, po czym znów w mniejszym gronie radzili, kto i co ma ogłosić. W końcu wygłosili komunikat o komisjach, opatrzyli go kontrepitetami do epitetów duetu B&K, a innym Polakom w PE - od SLD przez PiS po LPR i Samoobronę - zarzucili, że apelami do PO w sprawie Saryusza-Wolskiego łamią zasady PE i szkodzą staraniom Platformy oraz polskim interesom. Racja czysto formalna jest tu po stronie PO, ale ugodowo to nie zabrzmiało.
W sprawie "zdrady" Tusk oświadczył, że zarzuty kompromitują Fotygę i Kuchcińskiego. O duecie B@K się nie zająknął. Wiedziałem już, że PO nie oglądała transmisji z briefingu duetu, bo była jakoby zbyt zajęta sobą. Zapytałem jednak Tuska - streszczając mu swoisty apel B&K - czy popiera wypowiedź posła Nowaka dla GW. Odpowiedź musiała mnie zdziwić. Tusk bowiem oświadczył w ślad za Nowakiem, że PiS polityki zagranicznej robić nie umie. Wszystkie pozostałe wątki mego pytania szef PO zignorował.
Jego prawo. Moim - wyciąganie wniosków. Wczoraj wojny chciał PiS - bracia bliźniacy wysłali do boju Fotygę i Kuchcińskiego. Gdy dziś wkroczyli do akcji o ileż subtelniejsi fachowcy z B&K, Tusk odrzucił ich ofertę bez czytania, przyjmując tym samym wyzwanie braci, a nawet je przebijając. Są już tylko dwa wyjaśnienia: albo chce wygrać tę wojnę, albo boi się, że B&K świadomie lub nieświadomie zastawili pułapkę. Świadomie, jeśli uzgodnili z braćmi, że pozytywna odpowiedź Tuska zostanie wyśmiana; nieświadomie, jeśli na pojednawczy gest nie mieli jasnego zezwolenia J&L Kaczyńskich. Stawiam jednak, że Tusk chce wojny. Tylko po co?
22
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (14)