Znacie? Znamy. No to posłuchajcie historii starej jak świat (W.I.Lenina):
Słuchacz: - Czy to prawda, że w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają mercedesy? - Radio Erewań: - Tak, ale nie w Moskwie, tylko w Leningradzie, nie na Placu Czerwonym, tylko na Newskim Prospekcie, nie mercedesy, tylko rowery, i nie rozdają, tylko kradną.
Otóż chyba przebiłem ten wzorzec w przedostatnim akapicie niedawnego postu, opisującym piwno-rowerową przygodę qmpla dziennikarza.
Cóż, po pierwsze istotnie nie istnieje w Warszawie róg Al. Solidarności i ul. ks. Popiełuszki. Pomyliłem księdza Jerzego z Janem Pawłem II. Sorry.
Ale to jeszcze nic. Qmpel ów przygodę przeżył nie tam, lecz w Milanówku.
Ale to jeszcze nic. Dorwała go nie straż miejska, lecz policja.
Ale to jeszcze nic. Nie zerwał łańcucha, tylko miał przerzutkę na najostrzejszym przełożeniu - jakieś 56:14. Trudno mu było ruszyć, więc go złapali.
Reszta - rower, piwo i sklep monopolowy - jest OK. Oparłem się na swej zawodnej pamięci. Opowiadał mi to jakiś rok temu. Teraz spotkałem go w Sejmie i wszystko sobie wyjaśnialiśmy. Wtedy podszedł do nas Jacek Łęski, tak, ten od Cetniewa :) - i zapytał, o czym rozmawiamy. - O wojewodzie mazowieckim - odparliśmy zgodnie.
Gdy rzekłem, że z 56:24 ruszyłby tylko Stanisław Szozda, cudowne dziecko dwóch pedałów - Jacek pokazał w telefonie zdjęcie z sycylijskiego Noto, opodal Syrakuz. Co pomyśleliście? Jeśli nie to, co trzeba, macie problem. To lokal dla rowerzystów. Jacek mówi, że to pub-winiarnia. Jaki z tego morał? Szczęśliwi Sycylijczycy, choć jak na moją prawie zerową włoszczyznę to w nazwie brakuje jednego rodzajnika. U nas taki lokal nie miałby racji bytu, albo bez przerwy czatowałaby pod nim policja...
PS1. Dostałem od Jacka zgodę na publikację tu tego zdjęcia. Niestety nie wiem, kto to ta ładna pani.
PS2. Nawet K. mówi, że przeginam - szósty post od zmroku, a jeszcze nie świta. Cóż, mogę tylko przypomnieć, że nie ma obowiązku czytania. Dobranoc :)


Komentarze
Pokaż komentarze (1)