W cieniu nie tylko noweli lustracyjnej, ale także HGW i DNA Sejm uchwalił ustawę o rezerwach paliwowych. Zgodnie z wolą rządu mają one wzrosnąć tak, by zastąpić import przez 90 dni. Obecnie Polska ma zapas na dni 77.
Polskie zakupy rynkiem nie wstrząsną. Ale zwiększenie o połowę rezerw federalnych zapowiedział świeżo George W. Bush - dziś USA magazynują równowartość 57 dni importu. Przebąkują o tym niektóre potęgi europejskie. Z moich rachunków, choć bardzo pobieżnych, wynika, że nawet przy rozłożeniu zakupów na rok ten pęd do chomikowania może być impulsem cenowym porównywalnym z tym sprzed dwóch lat, gdy rynek panikował z powodu nagłego wzrostu popytu w Chinach. Planowany przyrost zapasów może bowiem przekroczyć 2% rocznej produkcji światowej.
Zresztą sam fakt, że Bush zdecydowałsię ogłoszić swoje plany, gdy baryłka kosztowała 52$, świadczy chyba, że jego doradcy nie przewidują dalszych spadków. Równowagę widzą pewnie w okolicach 60$. Ale może ja czegoś nie rozumiem i są jednak nadzieje na tańszą ropę. Bo przyznam, że nie wiem, co takiego się stało, że londyńska Brent i nowojorska Light kosztują tyle samo, choć przez lata ta druga była o 5$ droższa...


Komentarze
Pokaż komentarze (8)