Donald Tusk dotąd zdawał się dążyć wprost do wyproszenia Jana Rokity z PO. Teraz stanął w jego obronie, gdy o ekstrakcji Rokity wspomniał nawet umiarkowany konserwatysta Bogdan Zdrojewski. Tusk nie mógł nie dać Rokicie klapsa (prymus wyszedł przed szereg), ale podkreślał, że z Rokitą da się żyć, bo lepsza partia solistów z nadmiernym temperamentem niż koszary miernot.
IMHO Tuskowi chodziło głównie o uratowanie przedstawionego przez Rokitę dokumentu - programu gabinetu cieni PO. Mówił, że to wersja niedopracowana, że można to zrobić jeszcze doskonalej, ale ten tekst będzie podstawą prac zespołu Bronisława Komorowskiego, który szykuje na maj konferencję programową PO.
Tusk zapowiedział też votum nieufności dla ministra transportu za niebudowę autostrad. Cel mógł mieć tylko jeden: obronę Jerzego Polaczka. Premier od dawna nie krył, że waha się, czy go odwołać. W tym tygodniu ma przedstawić efekty weryfikacji ministrów. Czyż ma ogłosić dymisję Polaczka na żądanie Tuska? ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (13)