Chyba nieco zbyt pochopnie zaapelowałem o używanie w komunikacji internetowej takich formatów tekstu, które ważą niewiele. Niech tak czynią ci, którzy wiedzą lub chcą wiedzieć, do czego net służyć powinien. Natomiast politycy en masse niechaj wciąż wierzą, że MS Word to synonim edytora tekstu i że innych nie ma.
Wszak w tym przypadku wady MS Worda stają się zaletami. Ten genialny twór ludzi Billa Gatesa zapisuje w pliku tekstowym tysiące informacji nikomu niepotrzebnych: historię zmian, usunięte fragmenty tekstu, nazwy komputerów, przez które tekst przechodził. Aż dziwne, że wciąż brak informacji o pogodzie i kursie dolara do euro.
Na styku politycy-dziennikarze rzecz staje się niezmiernie cenna. Gdyby nie MS Word, Tomek Świderek z Gazety Prawnej zapewne nie odkryłby w minionej kadencji Sejmu (pracował wtedy w Rzeczpospolitej), że grupa posłów podkomisji telekomunikacji w komisji infrastruktury przedstawia jako własne opinie sporządzone w... TPSA.
Jak to było dokładnie, nie pamiętam i nie zaryzykuję powtórki z rowerów i piwa. Może więc Tomek, który czasem tu zagląda, sam uzupełni tę historyjkę...
PS. Niestety nieprędko, bo jak poniewczasie odkryłem, bawi służbowo w Berlinie i jest bardzo zajęty. A choć gadżeciarz z niego ostry, z klawiatury komórki blogować nie zamierza. Może następnej nocy. PS2. Napisał :)Ponieważ Krzysztof wywolal mnie do odpowiedzi, a wifi czyni cuda ;-) napisze co pamietam.komisja infrastruktury powolala podkomisje. Na jej posiedzenia mozna bylo wchodzic, ale niewielu sie chcialo. Mnie sprawa prawa interesowala, wiec chodzilem. Komisja infrastruktury poza papierem poslugiwala sie tez dokumentami w wersji elektronicznej. I pewnego dnia dostalem kilka takich dokumentow. Wszystkie .doc z przyzwyczajenia kliknalem we wlasciwosci i jakiez moje bylo zdziwienie, gdy zobaczylem, gdzie te dokumenty powstawaly.
ZTCP czesc powstawala na komputerach &FTP a czesc na komputerach jednego z operatorow alternatywych. Pewien posel - nazwiska dzis nie pomne - mial i takie i takie dokumenty podpisane swoim nazwiskiem.
Sporo dodatkowej wiedzy o tych dokumentach zdobylem dzieki pomocy kolegi bardziej wprawionego w ogladaniu .doc. Poza tym word na Mac'a ma te ciekawa ceche, ze czasami, ale nie zawsze odslania tresci niewidoczne w wordzie na pc.
Cala historyjka zostala opisana w rzepie, a potem byly reakcje zainteresowanych ;-)
Co ciekawe nadal wiele dokumentow dostaje w .doc i nadal patrze we wlasciwosci ;-)
Tyle dzis pamietam
t.sw.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)