Wojciech Dąbrowski zapewne już się pakuje. Ostatnią tajemnicą jego rządowej kariery jest godzina, o której premier ogłosi dymisję wojewody. Może już o 18.00.
Reakcja MSWiA może się podobać: wszystko wskazuje na to, że od publikacji zarzutu do dymisji nie minie nawet doba. Ludwik Dorn mógł tylko jaśniej orzec, że bez względu na wyniki dochodzenia i formalno-karną odpowiedzialność wojewody, już utracił on polityczną zdolność sprawowania urzędu. Dorn położył nacisk na jeden tylko element owej utraty zdolności: dochodzenie prowadzi Komenda Stołeczna policji, która pod niektórymi względami podlega... wojewodzie.
Dochodzenie ma wykazać, czy wojewoda poświadczył nieprawdę zapominając, iż utracił prawo prowadzenia pojazdów, i czy próbował wyłudzić wtórnik. Do jednego, nieco drobniejszego poświadczenia nieprawdy wojewoda dziś się przyznał: prosząc o duplikaty skradzionych mu dokumentów zeznał - jakoby za radą policji - że je zgubił. Skoro bowiem zgubił, to gdziekolwiek, miejsce zgłoszenia faktu jest dowolne i nie trzeba niczego wyjaśniać. Kradzież oznacza zaś zgłoszenie - i udział w śledztwie - tam, gdzie rzecz się wydarzyła: pechowo podczas urlopu nad morzem.
Pan wojewoda jest więc drobnym kombinatorem, jakich wśród nas wielu. Żyjemy w kraju wciąż licznych absurdów prawnych, zwłaszcza w policyjnej biurokracji. Ilu z nas policjanci sugerowali, by poprawić rzeczywistość, bo ta oznacza niepotrzebne kłopoty? Ilu z nas bez wyrzutów sumienia skorzystało z tych podpowiedzi?


Komentarze
Pokaż komentarze (45)