Moja fabryka znów posłała mnie do MSWiA. Ludwik Dorn ma sukcesy: przestępczość spada, wykrywalność rośnie, społeczne poczucie zagrożenia maleje. I to podobno znacząco. Wiem, że ta moja relacja brzmi jak kpina, ale nie mam danych, które by mi pozwoliły kwestionować słowa Dorna, więc wierzę na słowo.
Złych wiadomości też sporo: rychło będzie nowy, dużo droższy taryfikator wykroczeń drogowych i dużo więcej fotoradarów. A kysz! Gdy jednak dziennikarze wypytywali o cennik wykroczeń - choć nie jest gotów i jasne, że MSWiA oficjalnie pary nie puści - mnie zainteresowało, że w 2006 na tle 2005 aż o 1/3 spadła liczba kradzieży aut.
Polskie stawki AC od dawna są horrendalne, jakoby głównie z powodu plagi kradzieży. Tak drastyczna zmiana powinna więc oznaczać spadek składek AC, ale ubezpieczyciele milczą. Rząd w zeszłym roku walczył z firmami naftowymi o detaliczne ceny paliw. To nie jest zadanie dla rządu, ale skoro już, to może pogada z PZU i pobratymcami?
Zagadnąłem Dorna. Odparł, że nie śmie o tym myśleć bez rozmowy z ministrami finansów i transportu. Co do tego mają Zyta Gilowska i Jerzy Polaczek, zaiste nie wiem. Wzywam zatem Jarosława Kaczyńskiego: panie premierze, zrób pan coś!
PS. Zupełnie off topic: czemu/komu zawdzięczam zaskakująco dużą liczbę wizyt z Keele University?:)


Komentarze
Pokaż komentarze (8)