Nic o nas bez nas? Podobno. Zatem nie mogę milczeć, gdy SDP ma rozważać ideę, by dziennikarzy weryfikować zawodowo i ograniczyć dostęp do branży. Zenon Bosacki z zarządu jest za. Krystyna Mokrosińska, szefowa, ma wątpliwości.
Zdarza mi się lekko krytykować kolegów po fachu. Tak jak wśród polityków, wielu nie lubi liczyć, czytać ustaw, czasem nawet pomyśleć nad tym, co mówią i piszą. Mamże poprzeć Bosackiego? Nigdy! Bo w tym fachu liczy się iskra. Niewymierna.
O rzeczową dyskusję na argumenty trudno, bo w realnym świecie trudno o dowód: jak wyodrębnić skutek jednego ze stu czynników? IMHO można jednak dostrzec w dzisiejszym świecie podział na trzy główne typy dziennikarstwa.
Anglosaskie - zwarte, solidne, szybkie. Ograniczenia wstępu do zawodu rzadkie. Niemieckojęzyczne - solidne, niespieszne, rozwlekłe. Ograniczenia się zdarzają.Pozostałe - krzykliwe, ostre, byle jakie. Tu ograniczenia są dość częste.
To oczywiście ogromne uproszczenie. Do dziennikarskich Niemców zaliczam też języki skandynawskie, w pozostałych umieszczam romańskie, iberyjskie, arabskie. O części języków świata się nie wypowiadam.
Wzó mielibyśmy czerpać z Angoli lub Niemców. Wybór jest prosty. Przeciętny akapit w prasie anglojęzycznej liczy 10-20 słów, w niemieckiej 60-100, a treści zgrubsza tyle samo. Szacunku dokonywałem przez lata metodą wzrokową.
Czy da się pisać po polsku w angielskim stylu? Nie bardzo. Brak słownictwa, choćby wyboru czasowników oznaczających beznamiętne cytowanie cudzych słów i opinii. Skoro tak, piszmy po angielsku. Private Jaruzelski? Twins call for justice!


Komentarze
Pokaż komentarze (16)