Pan prezydent odznaczył piłkarzy ręcznych. Pogratulował im srebra na mistrzostwach świata i wyraził żal, że podczas wczorajszego finału, który oglądał w Kolonii na żywo, nie było równości w liczbie flag na trybunach: kilkanaście polskich i tysiące niemieckich.
Lech Kaczyński podsumował dokonania rządów PiS w grach zespołowych: niedawno wicemistrzostwo świata siatkarzy, teraz szczypiornistów. Niespodziewanie prezydent przypomniał też sukcesy sprzed lat, w tym futbolowe, z III RP i nawet z epoki PRL.
Parę tygodni temu pisałem o piłkarskiej edukacji premiera. Prezydenta PiSowcy jęli edukować sportowo jeszcze w kampanii wyborczej. Nawet nieżle to wychodziło. Ale nie wszystko naraz, panowie, co za dużo, to niezdrowo. Dziś Lech Kaczyński w parę minut poddał analizie sytuację w kilkunastu dyscyplinach polskiego sportu i choć nie zauważyłem żadnej dużej gafy, niezbyt wiarygodnie to brzmiało. Zwłaszcza, gdy żałował, że tak mało dziś meczów międzypaństwowych w boksie amatorskim.
Moja stacja transmitowała to wszystko na żywo z dumnym Tylko w TVP w rogu. OK, TVN24 dawał wtedy wieści z giełdy. Co kto lubi.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)