Krzysztof Leski Krzysztof Leski
33
BLOG

Cywylizacja nadchodzi powoli

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 17

Właściwie trudno powiedzieć, czy ten wyrok mnie cieszy - inny być nie mógł. Dziw, że musiało dojść do procesu. Wszak polskie prawo od ładnych paru lat stawia umowy zawarte przez internet na równi z tradycyjnymi, a regulamin Allegro jest jasny: licytujesz - zobowiązujesz się do kupna tego, co jest w opisie aukcji i na określonych tam warunkach. Wystawiasz to, co masz i chcesz sprzedać.

Jakiś spryciarz wystawił na aukcję nieistniejące auto, by jak teraz mówi, wysondować rynek. Zwycięzca licytacji zażądał finalizacji umowy i wniósł pozew. Sąd rejonowy dla Pragi Północ orzekł, że umowa kupna-sprzedaży jest ważna.

Zdarzyło się jednak coś bardzo niepokojącego. Na pierwszą rozprawę nie stawił się nikt z Allegro, a bez pomocy portalu nikt nie może niczego wykazać przed sądem, jeśli druga strona transakcji pójdzie w zaparte. Choćby dlatego, że po 3 miesiącach od zakończenia aukcja przestaje być dostępna. Dziś zaś sąd uznał, że przesłuchanie pracownika Allegro nie jest konieczne. Allegro zaś od lat demonstracyjnie unika ingerencji w spory użytkowników. W regulaminie powiada np., że nie rozpatruje merytorycznych zażaleń na treść komentarzy, które są jedynym mechanizmem kontroli wiarygodności sprzedających i kupujących.

Sam padłem w zeszłym roku ofiarą tej polityki. Po remanencie w domu wystawiłem na Allegro ponad 70 różnych niepotrzebnych mi już gadżetów, w tym kilkuletni dysk bodajże 20 GB. Wszystko od złotówki, bez ceny minimalnej (BCM). Dysk wylicytował jakiś początkujący młodzian. Pięć minut po zakończeniu aukcji napisał, że znalazł inny dysk, lepszy i tańszy, i poradził mi, żebym poszedł się ***. Odpisałem, że zgodnie z regulaminem ma obowiązek kupna dysku, inaczej wystąpię do Allegro o zwrot prowizji od aukcji, a jemu wystawię negatywa.

Gdy jedno i drugie już się wydarzyło - zwrot prowizji to praktycznie automat, gdy kupujący nie zaprzecza, że do transakcji nie doszło - chłopaczek wystawił mi komentarz pełen wyzwisk, o treści ewidentnie sprzecznej z regulaminem. Tyle, że się pomylił - zaznaczył opcję Pozytywny. Uśmiechnąłem się pod nosem i machnąłem ręką. Parę dni później ze zdumieniem ujrzałem, że mam negatywa. Pierwszego w życiu, dotąd mego jedynego na ponad 400 komentarzy. Okazało się, że chłopak poprosił o zmianę komentarza z pozytywnego na negatywny, a Allegro, nawet mnie nie powiadamiając, przychyliło się do tej prośby. Wtedy dopiero odkryłem, że stosunkowo niedawno w regulaminie dodano wyjątek od dotąd nienaruszalnej zasady, że komentarza zmienić nie można - wtedy, gdy treść komentarza wskazuje na pomyłkę w oznaczeniu go jako pozytyw bądź negatyw. Bez względu na meritum sporu.

Nie utrzymuję się z handlu na Allegro, więc nie pobiegnę do sądu, by unieważnił ten zapis regulaminu i ową zmianę komentarza. Ale dla wielu allegrowiczów to duży problem. Olewczy stosunek Allegro do bezprecedensowego procesu może świadczyć, że strategią firmy jest mieć gdzieś takie sprawy. I nie przekona mnie prawdziwy skądinąd argument, że na eBayu jest pod tym względem znacznie gorzej. Tu i ówdzie wciąż biją Murzynów, ale ja nie pozwalam.

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka