Krzysztof Leski Krzysztof Leski
30
BLOG

Ludek, masz u mnie przechlapane

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 39

Wiem, że nic nie wiem. Ktoś to już powiedział, ale nie wiem, kto. Mam: jeden z najgorszych dni polskiego dziennikarstwa za sobą, mokre nogi, nadwyrężony pęcherz, dwa mandaty za parkowanie oraz wszystkiego dość i wszystko gdzieś.

Ranek, trotuar pod Pałacem Prezydenckim. Nie sypie. Południe, trotuar pod Pałacem Prezydenckim, sypie. Popołudnie, chwilowo W Pałacu, choć akurat wyszło słońce. Wieczór, ten sam trotuar, sypie. Xiążę Józef Poniatowski patrzy na mnie z konia jak na idiotę i milczy. Ja wiem, że on wie, co jest grane, ale nic nie chce powiedzieć.

Staliśmy tak od rana z Krzysiem Skórzyńskim z TVN24 i jeden wiedział więcej od drugiego. O, podjeżdża żółty seat bez silnika - RMF. Macha do nas z daleka (kierowca, nie seat) i zaczyna łapankę na przechodniów. Zdesperowany, mruczymy, kazali mu pytać ludzi, kto odejdzie z rządu. Okazuje się jednak, że pyta o przetarg chodnikowy.

Śnieg i wieść o Dornie spadły chyba jednocześnie. Szyję, jak się da. Jeszcze o 11.38 - zapełniając czas przed opóźniającą się konferencją Dorna - gadam do kamery, że może MSWiA jest potrzebne dla kogoś, albo Ludwik Dorn potrzebmy gdzie indziej; teoretycznie Dorn mógł się pokłócić z premierem, ale to wydaje się równie prawdopodobne jak to, że zaraz dymisję ogłosi prezydent i nominacji nie będzie.

Będą. Wpuszczają. Czas na wejście dziennikarzy do Pałacu: 13.00-13.15. Chętnych ponad 100. Kontrola dość solidna. Korek. W sali, jak zawsze, barierka, za nią ścisk. Fabryka chce lajfa. Negocjuję z BORem, by pozwolili stanąć przed barierką. Zgoda. Dalej, dalej, mówi kamerzysta. Oddalam się o pół stopy od barierki i czekam, aż BOR zacznie strzelać. Nie strzela. Są dziś pokojowo nastawieni.

Cieszcie się, że wypuściłem [info o Dornie] o 9.40, bo wiedziałem już o ósmej, mówi rzecznik rządu Jan Dziedziczak. Z czego tu się cieszyć? Nie bredziłbym rano, że może z rządu wypadnie Rafał Wiechecki, a może Andrzej Aumiller. Teraz w lajfie obiecuję, że już za chwilę powinniśmy poznać nazwisko następcy Dorna. Znów pudło.

Pod ścianą premier znów w sweterku (ja też - marynarka została w samochodzie), na środku Radek Sikorski i Aleksander Szczygło. Mało ich. Szczygło prosi o Pomoc Niebieską, potem niezrozumiała przerwa, a do mediów, ale od zupełnie innej strony, podchodzi Zbigniew Wasserman. Wszyscy się tratują, ale koordynator nie ma dla nas sensacji. Kończy, a do mikrofonu w innej znów części sali podchodzi znienacka premier. Znów wszyscy się tratują. Nie wiem, gdzie nasza ekipa i nasza kamera. TVN24 traci pierwszą minutę premiera, ale u nas nie idzie... nic.

Jarosław Kaczyński wyluzowany. Dziwi się, że my się dziwimy, że wczoraj mówił, iż rewelacji nie będzie. Tylko jedna dymisja, powiada. Rewelacją byłaby zaś zmiana połowy rządu. O coś pyta Paweł Biedziak, wicenaczelny Superexpressu, szef działu śledczego gazety, a do niedawna rzecznik MSWiA. Panie pułkowniku, zaczyna premier. Wszyscy się cieszą, reszty odpowiedzi nie słychać. Panie premierze, czy nowy minister MSWiA będzie musiał zrobić to, czego nie chciał zrobić Dorn? - pyta Agnieszka Kublik z Wyborczej. Zgadnij, koteczku, mamroczę pod nosem. W uchu mam słuchawkę, a w niej odgłosy fabrycznego śledztwa, gdzie nasza kamera, więc moje mruczenie jest zdaje się głośniejsze niż zamierzałem. Znów rechot, w którym ginie odpowiedź.

Co dalej? Jutro nominacja nowego szefa MWSiA. Ale nie kamienujcie mnie, jeśli nie będzie to jedyna zmiana, rzecze premier. A kolejna weryfikacja? Wkrótce. Kto zostaje w rządzie warunkowo? Niektórzy. Ilu? Niewielu. Wciskam głowę między udo któregoś fotografa i statyw kamery Polsatu, by zawołać: Mniej niż pół tuzina? Premier szuka wzrokiem, widzi moją głowę, przez chwilę jakby bada, skąd ona wyrasta, potem chyba próbuje sobie przypomnieć jak się nazywam, rezygnuje i rzuca: panie redaktorze, tak, mniej niż pół tuzina. Zatem od 0 do 5 - mam pointę do późniejszych lajfów. Lepsza taka niż żadna.

Koniec, wynocha na dwór. Jesteśmy niewiele mądrzejsi niż byliśmy. Spekulacje, czy Janusz Kaczmarek łaskawie się zgodzi zastąpić Dorna, zupełnie mnie już nie bawią. Na prośbę Panoramy negocjuję z BORem, by nasz wóz mógł zostać pół godziny na pałacowym dziedzińcu. Odnoszę wielki sukces, ale nie mam już czasu wpaść do toalety. Kolejne lajfy odbywam przestępując z nogi na nogę i psując kadr. Bufet w ministerstwie kultury naprzeciwko, zaopatrzony w WC, już zamknięty, a inne knajpy za daleko. W końcu zdobywam znów pałac prezydencki - BOR wpuszcza mnie do WC, choć nie mam przy sobie żadnego dokumentu. Przez krótką chwilę robi się miło.

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (39)

Inne tematy w dziale Polityka