Partia Kobiet ma już nie tylko wpis do rejestru sądowego i przewodniczącą. Manuela Gretkowska przedstawiła dziś deklarację programową. Zamiast zająć się analizą tego dokumentu wolę skrobnąć parę słów o podstawach jednej z dziedzin matematyki - domorosłym politykom ku nauce i przestrodze.
Zbiór jest w matematyce pojęciem pierwotnym. Pojęć pierwotnych się nie definiuje. Zakładam jednak, że przeciętny polityk jest w stanie sam zgadnąć, co to jest zbiór, zatem może zgrubsza pojąć, o co chodzi w algebrze zbiorów.
Podstawowe pojęcia to podzbiór i jego dopełnienie oraz rozłączność zbiorów. Jeśli zbiorem A1 jest kosz jabłek o różnych kolorach i smakach, to podzbiorem B1 są np. znajdujące się w koszyku jabłka jednocześnie czerwone i słodkie. Dopełnieniem tego podzbioru będą wszystkie jabłka w koszyku, które nie spełniają jednocześnie obu warunków. Podzbiór i jego dopełnienie to zbiory rozłączne - nie mają ani jednego jabłka wspólnego. Jeśli podzbiorem C1 będą wszystkie jabłka słodkie, to zbiory B1 i C1 nie są rozłączne - ich część wspólna to zbiór B1. Nawet, jeśli jest pusty.
Jeśli zbiorem A2 są Polacy mający prawa wyborcze, stan z 13 lutego 2007, to pozdbiorem B2 są np. wyborcy PiSu (dziś skłonni głosować na PiS). Dopełnieniem są wszyscy, którzy w tej chwili nie są do tego skłonni. Jeśli podzbiorem C2 są kobiety uprawnione do głosowania, to zbiory B2 i C2 niewątpliwie nie są rozłączne. Inicjatorki Partii Kobiet wydają się jednak - w uproszczeniu - zakładać, że są.
Teza, że przeciętnemu Polakowi można przyporządkować więcej cech niż przeciętnemu jabłku, nie wymaga dowodu. Stąd wniosek, że zbiór A2 można w logicznie uzasadniony sposób podzielić na dużo więcej podzbiorów niż zbiór A1. Niektóre podzbiory gatunku ludzkiego rysują się wyraźnie podczas wyborów. Inne - podczas zakupów. Inne jeszcze - na okładkach kolorowych pism, itd. Błędem Partii Kobiet, i wielu podobnych inicjatyw, jest założenie, iż każdy podzbiór zbioru A2 ma wyraźnie go wyróżniające cechy wyborcze.
Podkreślam: powyższe kieruję do polityków, a nie do mej Mateczki, która w każdym podzbiorze każdego zbioru zawsze znajdzie jakąś regularność z punktu widzenia dowolnej cechy. Moja Mateczka pewnie zdołałaby udowodnić, iż elektorat Polskiej Partii Przyjaciół Piwa - efemerydy z 1991 r. - coś charakteryzowało. Zresztą, pewnie miałaby rację. PPPP była postrzegana jako liberalna - jako partyjka lumpenliberałów. Wbrew nazwie i logice, bo wątpię, by skłonność do piwa znacząco różnicowała np. sympatyków prawicy i lewicy (choć co za pole do badań!).
PPPP zebrała kilka procent głosów, choć piwo pija może nawet połowa Polaków. Krajowa Paria Emerytów i Rencistów ma wyniki poniżej progu, choć jej nominalny elektorat to 1/3 wyborców. Gdy dwaj hodowcy kanarków razem oglądają Wiadomości, zapominają o solidarności hodowców kanarków - to, co widzą, oceniają przez pryzmat własnej przeszłości i tego, jak postrzegają dzisiejsze swoje otoczenie.
Doskonale rozumieli to bracia Kaczyńscy. Wybór chwili utworzenia PiSu, nazwa partii - to przejawy genialnej intuicji, która szybko przyniosła wyborczy efekt. Zasłużyli na szóstkę z algebry zbiorów i nie zmienia tego fakt, że rządzenie idzie im jakby gorzej. Podejrzewam, że gdy formuła PiSu się wyczerpie, uchwycą chwilę i zrobią coś, co pozwoli im pozostać na scenie.
Partia Kobiet ma dwa wyjścia. Będzie efemerydą na kilka do dwudziestu kilku miesięcy, albo stanie się kolejnym nieznaczącym elementem koalicji Lewicy i Demokratów. Prawo tworzenia Partii Kobiet wynika z demokracji, ale trochę tę demokrację psuje, bo - jak PPPP czy KPEiR - zwiększa bałagan na scenie politycznej.
PS. Uprzedzając komentarze: jeśli palnąłem jakiegoś byka, nawet znaczącego z punktu widzenia algebry zbiorów, ale nieistotnego dla strony partyjno-politycznej postu - proszę, oszczędźcie :) Jeśli zaś zauważycie byka spoza powyższego zbioru byków - nie oszczędzajcie :)
35
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (20)