Krzysztof Leski Krzysztof Leski
175
BLOG

Gwiazda Gwiazdy, gwiazda Wałęsy

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 92

Znowu nam Niemiec nabroił. Tym razem Volker Schlöndorff swoim filmem Strajk. Prawie nikt go jeszcze nie widział, ale bitwa już trwa, a argumenty i tezy te same, co w sporze czy to o raport o WSI, czy o wyższość honoru Wałęsy nad honorem Kaczyńskich lub odwrotnie, czy to w nieśmiertelnej już wojnie PiS z PO.

Dobrym przykładem jest młócka pod ciekawym postem Jakuba Lubelskiego, choć i autorowi muszę wrzucić kamyk do ogródka. Pisze on: Młode dziennikarki miały ponoć pytać redaktora telewizji Puls kto to jest Andrzej Gwiazda? - i wydaje się twierdzić, że to efekt wychowania w zakłamanej rzeczywistości.

Wątpię. To raczej efekt czasu. Te same dziennikarki nie wiedzą zapewne, kto to Bujak, i nie wiedziałyby, kto zacz Borusewicz, gdyby ten nie był dziś marszałkiem. Kto potrafi dziś z głowy wymienić choć jednego bliskiego współpracownika Napoleona Bonaparte? Prawie nikt, nieprawdaż? Ilu młodych kibiców piłki, oglądających do znudzenia w TV bramki Grzegorza Lato, wie, że w pamiętnych latach 70. Polska miała znakomitą linię obrony, z Jerzym Gorgoniem i Władysławem Żmudą? Jakiż to układ wymazał z ludzkiej pamięci tylu wielkich ludzi? Ten układ nazywa się czas.

Autor dopomina się też o rozróżnienie na pismo ”Robotnik”, którego redakcja stanowiła praredakcję „Gazety Wyborczej”, od redagowanego przez Gwiazdów „Robotnika Wybrzeża”. Zdaje się tu kiełkować myśl, której autor nie wypowiada i być może wcale nie chciał, ale którą podchwytują po swojemu liczni komentujący: tak jak 27 lat temu, tak i dziś Gwiazda próbuje zwalczać układ, którego osią jest Wałęsa.

Gwiazdowie tymczasem powołali do życia Robotnika Wybrzeża, by więcej pisać o sprawach lokalnych. Równie entuzjastycznie kolportowali Robotnika. Podziały w latach 70. i 80. słabo przypominały dzisiejsze. Nawet spór opozycji "socjalnej" (KOR) z "narodową" (ROPCiO) luźno przekładał się na "Solidarność" 16 miesięcy karnawału 1980/81. Obok wielu pomniejszych, główna linia podziału była wtedy jasna.

Grupa Wałęsy stawiała na skuteczność i ostrożność. Rządzić twardą ręką w "Solidarności", stale próbować uszczknąć coś czerwonemu, najlepiej w negocjacjach, nawet nieoficjalnych, nawet poza wiedzą części władz związku, jak się nie da, zagrozić strajkiem, ale nie denerwować niepotrzebnie Moskwy. To Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek, Jarosław i Lech Kaczyńscy, Stefan Niesiołowski, Jerzy Kropiwnicki, ks. Henryk Jankowski, kolejni wysłannicy Episkopatu przy "S". Tej linii miało też obowiązek bronić powołane do życia przez Wałęsę Biuro Informacji Prasowej "S" - BIPS, które tworzyli m.in. Aram (Arkadiusz) Rybicki, Paweł Huelle, Andrzej Zarębski. Powołanie BIPSu było odpowiedzią na powstanie ASa, o którym za chwilę.

Antywałęsowcy nie mieli wyraźnego przywódcy. Idealistycznie żądali demokracji i jawności życia w Związku, protestowali przeciw nadużywaniu argumentu, że tego czy tamtego zrobić nie możemy, bo przyjdą ruskie. To Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Andrzej Gwiazda, Bogdan Lis, Jan Rulewski, Karol Modzelewski, Janusz Onyszkiewicz. Z tą grupą identyfikowała się z konieczności wiecznie skłócona z Wałęsą Anna Walentynowicz, tę grupę z zastrzeżeniami popierał Jacek Kuroń, a nawet Antoni Macierewicz. Z tą grupą utożsamiany był AS (Agencja "Solidarność"), niezależna agencja ogólnozwiązkowa powołana przez Bujaka przy Regionie Mazowsze - czyli Helena Łuczywo (oraz moja skromna osoba). Rzucam nazwiskami ważnymi dla czasów ówczesnych lub dzisiejszych, by pokazać, że nie ma to wiele wspólnego z dzisiejszymi podziałami.

Gwiazda oczywiście był głównym architektem strajku w Sierpniu. Wałęsa być nim nie mógł, bo sam nie wierzył w swój intelekt, a na zebraniach WZZ-ów bywał mało: notorycznie się spóźniał. Lechu sprawnie zrobił to, o co został poproszony, a wyszło z tego coś, czego żaden strateg trzy tygodnie wcześniej nie uważał za realne: wolne związki zawodowe, jedyne w sowietbloku. Za chwilę ujawnił się podział, o którym wyżej - najpierw poszło o kształt i nazwę pomnika 1970 r., potem o stosunek do "S" rolników, NZSu, strajk bydgoski itd.

Jednak w sprawie najważniejszej - statutu Związku - panowała jedność. Wszyscy byli za strukturą terytorialną i regionami. Czerwony świetnie wiedział, co to oznacza - de facto opozycję polityczną. Do końca walczył, by "S" miała strukturę branżową, jak każdy normalny związek zawodowy. Musiał się ugiąć. Czemuż żaden z rzekomych agentów w "S" nie bronił wtedy wersji branżowej? Genialny kamuflaż? Długo mógłbym snuć tę polemikę z wersją wszechmocnego i odwiecznego układu, ale nie o tym miał być ten post. Zarzucając mi pisanie bzdur proszę tylko zwrócić uwagę, że piszę o tym, co widziałem i słyszałem. Jako wysłannik ASa byłem na większości posiedzeń Krajowej Komisji Porozumiewawczej, jej prezydium - Jedenastki (zrazu jako jedyny dziennikarz), na zjeździe w 1981, a także na regionalnych zjazdach m.in. w Gdańsku.

Co stało się z gwiazdą Gwiazdy? Andrzej źle znosił spory z Wałęsą, ale IMHO nie umiał ich sobie racjonalizować. Bujak czy Frasyniuk wiedzieli, że do przodu można iść tylko z Lechem, choćby nawet w stanie wiecznej kłótni. Andrzej zdawał się wierzyć, że szarzy związkowcy powinni przyznać mu rację. Gdy zaś to się nie działo, zapadał się w sobie. U schyłku wiosny 1981 był już tylko cieniem samego siebie i już niestety zarabiał na opinię obsesjonata. Niekoniecznie na tle Wałęsy i agentury: pamiętam KKP z Gdańsku w maju 1981, gdy pod koniec obrad Gwiazda wstał i zażądał podjęcia uchwały wzywającej rząd do wydłużenia godzin otwarcia targowisk. Gruchnął śmiech, krajówka rozjechała się do domów, a zdruzgotany Gwiazda siedział w pustej sali. Przy całej mej dla niego sympatii i mimo złych emocji, jakie zawsze budził we mnie burkliwy i opryskliwy Wałęsa - nie miałem wtedy wątpliwości, kto z tej pary jest liderem walki z komunizmem. W której powodzenie zupełnie zresztą wtedy nie wierzyłem.

PS (21.15). Ciekawe, że większość komentujących, tu i gdzie indziej, widziało dyskusję o filmie w "Pulsie", ale bez echa przeszedł specjalny program TVN24 chyba z niedzieli, gdzie Borsuk siedział obok Gwiazdy i wcale się nie pogryźli :)

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (92)

Inne tematy w dziale Polityka