Krzysztof Leski Krzysztof Leski
73
BLOG

O Krasnoludkach i Sierotce Marysi

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 7
Obejrzałem i mam za swoje. Ostrzegam więc: to nie jest raczej film dla Polaków. A już na pewno nie dla tych, którzy sporo pamiętają z naszej PRL-owskiej historii. Jeśli pójdziesz zakładając, że to będzie o pani Ani, Grudniu, Sierpniu itd. - przegrasz. Jeśli pójdziesz obejrzeć bajkę ze swojskimi podtekstami - może Ci się spodobać. Bo tak jak mówił Volker Schlöndorff, to jest bajka, ballada o dzielnej kobiecie do słabo skądinąd słyszalnej muzyki Jean Michel Jarre'a.

Mój pech polegał na tym, że wcześniej nikt mi tego wprost nie powiedział - poza samym reżyserem, ale wtedy jeszcze mu nie uwierzyłem. Siedziałem tedy jak baran z długopisem w ręku i notowałem. Zapisałem całą kartkę uwagami, które prawie nikogo zapewne nie wzruszą, poza może leszkiem.sopotem i paru innymi weteranami. Reszta może spokojnie dalej nie czytać :)

Zgrzytają mi słowa tak zwane związki zawodowe w ustach żony stoczniowca w 1968. Wówczas nikt by tak nie powiedział. Starczyłoby związki, słowo w PRL z definicji nieco ironiczne. Albo słuchanie w sierpniu 1980 Wolnej Europy: odbiornik Jowita 2 (głowę dam, że go jeszcze nie było) i odbiór mocny, klarowny, jak na UKF.

Pękłem ze śmiechu, gdy Pani Ania vel Agnieszka Kowalska trafiła w 1978 do WZZów Wybrzeża. Schlöndorff zapragnął sceny jak z bajki o Krasnoludkach i Sierotce Marysi, więc stworzył chatkę w lesie, w której zebrał się cały 7-osobowy skład komitetu założycielskiego. W tejże jednoizbowej chatce - o zgrozo!! gdzie zasady bhp?? - na stole pracował... offset (głowę dam, że do 1980 gdańskie podziemie takowego nie miało) i tłukł warszawskiego Robotnika. Na sąsiednim stoliku stało sito (jak ułatwiać bezpiece, to na maksa), na którym pani Ania - na siedząco!! - odbijała Robotnika Wybrzeża. Tylko ten, kto na sicie robił, wie, że nie w takiej pozycji się to robiło.

Wyssana z palca, ale jakże dramatyzująca akcję jest rozmowa pani Ani z Lechem 16 sierpnia po zawarciu przez tego ostatniego porozumienia z dyrektorem, a przed ogłoszeniem przez radiowęzeł (a nie megafon), że strajk jest zakończony. Zabawne, bo dotąd słyszałem, że film nagina fakty na korzyść Wałęsy. Jest akurat odwrotnie. Ta scena, a także sugerowany zasięg strajku w Trójmieście 16 sierpia, znacznie większy od rzeczywistego - wszystko to ma sugerować, że błąd Wałęsy w postaci zakończenia strajku był dużo cięższy niż w rzeczywistości. Choć z drugiej strony nie ma nawet śladu sugestii, że Wałęsa mógłby być trefny.

Wszystko furda. Bajka jak bajka, widziałem lepsze i gorsze. Wielkim hitem w Polsce pewnie nie będzie, ale na kilkaset tysięcy widzów może liczyć. Nie umiem uwolnić się od obawy, że dla większości z nich będzie to jednak lekcja historii. Z mego punktu widzenia - podfałszowanej. Ale to pewnie tak jak z Jagiełłą zerkającym na zegarek...

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka