Krzysztof Leski Krzysztof Leski
121
BLOG

...do wniosku: TIR + tor = żart

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 8

Skoro PKP nie mogą bez zgrzytów przewieźć mojej K. i mnie do Katowic i spowrotem, jakże mogłyby sprawnie wozić TIRy? To nie żart - chodzi o naprawdę wielkie przedsięwzięcie, któremu jeszcze nikt na świecie w dużej skali nie sprostał.

Ale załóżmy, że PKP lub inna spółka korzystająca w częścli lub w całości z infrastruktury PKP potrafiłaby to zorganizować. Czy zbawiłoby to Augustów i Rospudę? Tak, jeśli Europa na powrót stałaby się związkiem państw totalitarnych. I tylko wtedy.

W obecnym świecie rzecz nie wypali, bo się nikomu nie opłaca. W tych dniach przez Salon przeszła fala dyskusji, co tańsze: transport koleją czy TIRami. To zależy: jeśli mam przewieźć kilka tysięcy ton węgla z Doniecka do Starsburga, wybiorę kolej. Gdy mam 1000 telewizorów w Rydze, połowa ma trafić do Drezna, a połowa do Wiednia - wynajmę cztery TIRy. Tyle, że ten rachunek opiera się na błędnym założeniu.

Pytanie nie brzmi: czy taniej koleją, czy TIRem? Ani tak: czy taniej wieźć TIRa koleją, czy wysłać go szosą? Właściwe pytanie brzmi: czy prywatny przewoźnik wyśle swego TIRa koleją? Owszem - jeśli cena będzie grubo poniżej kosztów.

Uwaga: dalsza analiza nie dotyczy wielkich firm transportowych, o flotach rzędu kilku tysięcy ciągniików i naczep. Im nawet przy niewielkiej zachęcie finansowej państwa może by się opłaciło. Ale gros przewozów w Polsce i przez Polskę to dzieło firm wielokrotnie mniejszych. I o takich teraz mówię, a tu rachunek jest druzgocący.

Logistycznie nie mogą wysłać koleją samej naczepy: grafik kierowców i ciągników byłby zbyt skomplikowany. Koszt wysłania TIRa w trasę, której część ma być pokonana koleją, maleje więc praktycznie tylko o koszt paliwa dla tego odcinka. Kierowcy i tak trzeba zapłacić - cały czas jest w pracy, podobnie ubezpieczenia i inne opłaty, oszczędność na amortyzacji wozu jest znikoma. Dziś w Polsce koszt kilometra to dla najcięższych nawet TIRów (40 ton masy całkowitej) złotówka!

Realna cena biletu na kolej byłaby 5-10-krotnie wyższa, a PKP prawie nie mają tak szybkich pociągów towarowych - wymagana byłaby dostawa od granicy do granicy w 15-18 godzin wraz z za- i rozładunkiem, który jest bardzo czasochłonny. Pociągi musiałyby być bardzo krótkie - np. z litewskiej granicy trzeba by co 2-3 godziny słać po kilka wagonów do Świecka, Zgorzelca, Kudowy, Cieszyna i Barwinka. Alternatywa - dłuższe pociągi z i do głównych przejść granicznych, spotykające się w centralnej Polsce, by poprzetaczać wagony - wydłuży czas podróży do ponad doby.

Pociągi musiałyby być specjalnie chronione podczas postojów, bo kolej musiałaby wziąć odpowiedzialność za ładunek. Dla kierowców niezbędne byłyby kuszetki, bo nie można nikogo skazać nawet na parę godzin w szoferce bez dostępu do WC. Itp., itd. - bilet przez Polskę dla TIRa i kierowcy musiałby kosztować kilka do 10 tys. zł. Proszę o wpisy tych z Państwa, którzy godzą się, by 90% pochodziło z dopłat z budżetu RP.

A gdyby stał się cud i TIRy opłaciło się wozić koleją? Dobre drogi i tak są niezbędne, bo im mniejsze auto, tym gorszy rachunek. Sporą część frachtu na średnie dystansowe wiozą ciężarówki 5-10-tonowe i furgonetki do 3.5 tony. A bilet kolejowy dla furgonetki z kierowcą byłby w najlepszym razie o połowę tańszy niż dla TIRa. Biedny Darek Rosiak - znów wyszło na to, że go zaczepiam - ale taki los marzycieli...

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka